2015


Hespera z Katowic

Hespera to 8 kilogramowy królik z wielkim serduszkiem, zamkniętym w wielkim puchatym ciałku, z oooooooogromniastym omykiem:) Jest jedną z króliczków odebranych z interwencji na mini zoo w haloweenowej fermie. Z końcem października nastał czas, aby się jej pozbyć razem z 4 kompanów, świnkami, kurami i kaczkami. Na ich szczęście wszystkie trafiły do organizacji, które przejęły się ich życiem, ich stanem, który zaraz po odebraniu był fatalny, a także tym, że listopad był już na tyle zimny, że zwierzątka mogłyby tego po prostu nie przetrwać. I tak Hespera trafiła do Zawiercia na dom tymczasowy. I jakiś czas po tym zakochała się w niej pani Kasia z Katowic. I tak Hespi dnia 25 stycznia 2015 roku odbyła swoją ostatnią podróż do domku stałego, gdzie jest kochana i rozpieszczana. Oprócz Hespi w domku mieszka jeszcze pies husky i 2 kocury. Hespera wśród nowych domowników wkomponowała się idealnie. Dziękujemy serdecznie pani Kasi i jej rodzinie za otworzenie serca przed małą, mamy nadzieję, że to dopiero początek przygody z królikami w Pani życiu:) Hesperko, okruszku – trzymaj się, nie daj się kotom, ani psu, bądź grzeczna, nie dokuczaj nikomu, bo tego Cię ciotka Ania uczyła. I pokazuj się co jakiś czas choćby na zdjęciu, bo jest wiele kibicujących Ci osób, które z chęcią by Cię zobaczyły!

Ania G.


Fusia z Sochaczewa

Fusia jest jedną z króliczków odebranych z interwencji na mini zoo w haloweenowej fermie. Z końcem października nastał czas, aby się jej pozbyć razem z 4 kompanów, świnkami, kurami i kaczkami. Na ich szczęście wszystkie trafiły do organizacji, które przejęły się ich życiem, ich stanem, który zaraz po odebraniu był fatalny, a także tym, że listopad był już na tyle zimny, że zwierzątka mogłyby tego po prostu nie przetrwać. Fuśka trafiła do pani Moniki z Warszawy, która się nią świetnie zajmowała i u której miała zostać. Niestety nie było jej to dane, bo malutka ma tak łagodne usposobienie i jest tak ufna, że zaczęło ją za bardzo ciągnąć do psa pani Moniki. Fusia chciała się z nim bawić, ale ten nie rozumiał tego typu zabawy i powarkiwał na nią. W takim przypadku z ciężkim sercem, ale pani Monika musiała poszukać nowego domku dla Fusi. I długo nie czekaliśmy. W kruszynce zakochał się Marcin z Sochaczewa. I tak maleństwo 21 lutego pojechało do Sochaczewa, gdzie teraz sobie bryka. Pani Monice i panu Marcinowi serdecznie dziękujemy za okazane serca dla Fusi. Maleńka, kicaj sobie szczęśliwie i nie dokuczaj jakoś szczególnie ani Marcinowi, ani swojemu psiemu bratu :) Trzymaj się Fusiak!

Ania G.



Luna z Białegostoku

12.01.2015r. dom tymczasowy Luny stał się jej domem stałym. Luna mieszkała w nim rok od samego początku gdy trafiła pod skrzydła Fundacji. Kilkakrotnie zmagała się z grzybkiem, którego nabawiła się w sklepie zoologicznym, skąd jako niepełno 6-cio tygodniowe maleństwo została zakupiona dzieciom. Zakup okazał się nietrafiony. Teraz Luna jest wygłaskana, wykochana i wychuchana :) Dziękuję Anecie i Grześkowi za podjęcie decyzji o pozostawieniu Luny u siebie. Dziekuję Monie i Grześkowi za pomoc wirtualną na rzecz Luny.

Gosia


Hermiona z Suwałk

Hermiona uratowana razem ze swoim rodzeństwem przed staniem się pokarmem dla węża pokicała przez całą Polskę do domu. Dziękuję Michałowi za uratowanie maluchów i otoczenie ich prawidłową opieką – dzięki Tobie Hermiona dostała szansę na lepsze życie. Dziękuję dziewczyną z Fundacji Królewskiej za poratowanie małej miejscówką podczas jej przygód w Warszawie ;) , Anicie dziękuję za superaśny dom tymczasowy i nieocenioną pomoc przy szukaniu nowej rodziny. Największe podziękowania jednak kieruję do Pani Marzeny, która postanowiła otworzyć serce na ten większy kawałek futerka. Hermionko bądź grzeczna i czaruj swoimi pięknymi uszami :)

Kasia

Chrumiś z Katowic

Chrumiś był uszakiem, który nie potrafił zaznać szczęścia w dotychczasowym domu. Jak to mówimy był tzw. zwrotem z adopcji. Chłopak jakiś czas spędził na naszej stronie po czym wpadł w oko Asi, która postanowiła zabrać go do siebie na DT. Jak później się okazało Chrumiś nie tylko podbił serca wszystkich człowieków ale podbił co najważniejsze serce Toli. Początki jak w każdym związku były burzliwe a teraz maluchy wszystko robią razem (nawet realizują plany ucieczki z kojca) :) . Dziękuję dotychczasowej opiekunce za to, że podeszła do tematu odpowiedzialnie gdy stwierdziła, że nie może dalej się nim zajmować. Najbardziej dziękuję jednak Asi i Łukaszowi za otwarcie serducha na tego kawalera i przyjęcie go do swojej rodziny. Chrumisiu bądź grzeczny i do zobaczenia niebawem ;)

Kasia


Mesio z Warszawy

Pod koniec września przyjechał do Kamili…. malutka, chudziutka, kupka obolałego nieszczęścia… Wrzody, zatkany kanalik i pasożyty…. Tak, z Poznania przyjechał Mesiaczek. Długo walczyliśmy o jego zdrowie…. aż w końcu sie udało! Od wczoraj (25.01.2015) Mesio oficjalnie kica w swoim nowym prywatnym domku… Takim już na zawsze! W domu ma cudowną opiekunkę i jeszcze bardziej cudowną ( Aga wybacz hihihihi) króliczą żonę Tusię, z którą jeszcze nie nawiązał wspólnego języka, ale wszystko przed nimi! Chcemy serdecznie podziękować wirtualnej mamusi Mesia Pani Soni, która wspierała nas podczas leczenia, Pani Małgosi, Pani Agnieszce i lekarzom z Przychodni Weterynaryjnej Sowa za poratowanie nas rękawiczkami, które były niezbędne przy opiece nad Mesiem i piękną dedykacją ;) Pani dr Monice Toborek za to, że zrobiła wszystko co mogła, żeby Mesio powrócił do zdrowia, nawet jeśli to nie było takie proste.. Największe podziękowania jednak należą się Agnieszce za to, że otworzyła swoje serce dla tego uroczego uszatego kawalera i zaufała nam jako Fundacji :) Kochana, dzięki Tobie, Mesio ma najlepszy domek jaki mógł mu sie trafić. Mesiu… życzymy Ci dużo zdrowia, samych szczęśliwych i leniwych chwil spędzonych w nowym domku w towarzystwie żony Tusi i mamy Agnieszki :D

Magda S i Kamila

Zola z Poznania

Zolcia trafiła pod opiekę Fundacji w 2013 roku. Znalazła nowy dom, jednak jak się okazało nie mogła zostać tam już na zawsze… Dziękuję Kamili i Alicji za zaopiekowanie się nią w tym trudnym dla niej czasie i stworzenie jej bezpiecznej przystani podczas tułaczki po tym trudnym dla królików świecie. W lipcu 2014 roku los się do niej uśmiechnął, powędrowała do DT z opcją DS w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie czekał na nią uroczy kawaler Zenek! W styczniu 2015 roku Zola oficjalnie przekształciła dom tymczasowy w dom stały :) Miłość Zoli&Zenka była od początku trudna, jednak nowa opiekunka Paula i jej chłopak pokochali Zolcię i pomimo, że czasem było pod górkę, nie chcą się rozstać już nigdy :) Dziękuję Pauli za wielkie serducho okazane tej śnieżnej królince. Zolciu! Nie bądź zbyt surowa dla Zenka i psoć tylko troszeczkę :)

Magda S.

Gandalf z Poznania

Gandalf został znaleziony na jednej z poznańskich ulic na początku grudnia 2014 roku. Straż Miejska zawiozła go do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Poznaniu, gdzie dostał dach nad głową i opiekę weterynaryjną, został wykastrowany. Dzięki sygnałowi Oli, królika odebraliśmy ze schroniska i trafił do domu tymczasowego, gdzie spokojnie czekał na nowy prawdziwy dom :) Gandalf podbił serca wielu osób, jednak dom mógł zostać wybrany tylko jeden. W niedzielę (8.02.2015) prosto z Lublina, specjalnie po swojego nowego członka rodziny, przyjechali Agnieszka i Paweł. Zabrali go w podróż do nowego domu, zmienili cały jego świat, w domu czekała na niego narzeczona Roksana, która niestety daje mu popalić ;) .Gandalf otrzymał wdzięczne imię Tadek, nowi opiekunowie pokochali go od pierwszego wejrzenia :) Dziękuje Marcie i Adrianowi za awaryjny DT i pomoc logistyczną. Oli i Witkowi za przyjęcie pod swój dach kolejnego fundacyjnego tymczasowicza. Agnieszce i Pawłowi za pokonane kilometry tylko po to, aby Tadek miał bezpieczną podróż, za przyjęcie do serca i domu uszaka i towarzysza dla swojej osamotnionej samiczki Roksanki – mimo, że ona tego nie docenia ;) trzymam kciuki za to, żeby zobaczyła, że Tadek to fajny baran i można wspólnie spędzać z nim swoje królicze życie :)

Magda S.

Dyzia i Dyzio z Warszawy

Każda adopcja jest ważna. Do każdej pochodzimy bardzo poważnie i dajemy dużo z siebie, ale ta adopcja była dla mnie bardzo, bardzo wyjątkowa :) Mowa o parce, która od maja 2014 roku szukała domu – Dyzi i Dyziu. Dyziaczki były “trudną” adopcją. Wolnowybiegowa parka… Grzeczna, ale “szalona”, wymagająca zainteresowania i obecności człowieka. Zamkniecie ich w klatce lub zagrodzie nie wchodziło w grę. Dyziaczki zaplanowały sobie życie z człowiekiem, a nie obok. Chciały być w centrum zainteresowań, chciały kicać po mieszkaniu i bawić się na swój radosny, króliczy sposób. Myślałam, że się nie uda, ale nie trafiłam nadziei. Kilka pierwszych miesięcy Dyziaczki spędziły u naszej Wolontariuszki Agnieszki, której dziękujemy za okazaną pomoc. Dziękujemy też Pani Ani za logistyczne wsparcie i podwózkę maluchów. Aniu, to wspaniałe, że zawsze możemy na Ciebie liczyć! :) Ich drugim DT była moja ukochana Pani Karina, która znalazła nie tylko miejsce w mieszkaniu, ale też sercu. Dyziaczki rozkwitły, pokazały swoją prawdziwą naturę – pieszczochów i prawdziwych mniejszych członków rodziny. Mijały miesiące… Pewnego dnia otrzymałam mail od Pana z Warszawy zainteresowanego adopcją króliczka do rodziny z dziećmi. Od razu wyczułam, że jeden króliczek “nie wystarczy” i trzeba proponować Dyziaczki. Udało się… Dyziaczki zostały odwiedzone w DT, a tym samym rodzinka miała okazję przekonać się czy dzieci nie mają alergii. Tak drogie przyszłe Domki Stałe! Jesteśmy otwarci na Was i jeśli taki “test” jest dla Was pomocny to zawsze zapraszamy na “oględziny”. Pozwoliliśmy sobie odczekać kilka dni – po alergii nie było ani śladu :) Dyziaczki powoli przeprowadziły się do nowego domku. Tam pomieszkały próbnie, ponownie wychodząc alergii na przeciw. Dzieci były zdrowe! Tak oto w ostatnią sobotę podpisaliśmy umowę adopcyjną, a Dyziaczki po ponad pół roku szukania domu znalazły swoje docelowe miejsce na ziemi. Dziękujemy Domkom Tymczasowym, dziękujemy też nowemu Domkowi za wybranie tej kochanej parki. Dyziaczki bądźcie grzeczne i proszę nie zjadajcie kabli (np. lampki spod biurka droga Dyziu…) Ogromne podziękowania kieruje też do Mam wirtualnych Pani Agnieszki i Magdaleny – Mai :) To dzięki Wam maluchom nigdy niczego nie zabrakło! :) Powodzenia maluszki!

Ewa K.

Kłapouszek z Warszawy

Warszawski Kłapouszek oficjalnie pokicał do nowego Domku Stałego w tę sobotę :)
Dziękujemy Pani Adriannie za przygarnięcia malucha i życzymy dużo radości z nowego domownika. Dziękujemy też Domkom Tymczasowym, które pomagały przy odbiorze króliczka tj. naszej Wolontariuszce Kamili, naszej Wolontariuszce Dorocie za pomoc przy przetrzymaniu łobuziaka i transportach, aż wreszcie Monice, która ofiarowała mu cudowne i troskliwe DT! Kłapi pierwotnie miał pojechać do fantastycznego domku we Wrocławiu, jednak jego stres spowodowany nawet krótką podróżą uniemożliwił nam wysłanie go aż tak daleko. Baranek został w Warszawie gdzie cierpliwie czekał na dom. Teraz ma dla siebie wielką zagrodę i może psocić ile się da ;)
Trzymaj się maluchu i pamiętaj, że ciocie z Fundacji zawsze ciepło o Tobie myślą! :)

Ewa K.

Hanayo z Zielonej Góry

Hanayo znaleziona na śmietniku w Gliwicach, przywieziona przez OTOZ do Katowic i oddana pod naszą opiekę. Miała kilka domów tymczasowych i wiodła życie zbliżone do Włóczykija z Muminków. Okazało się jednak, że jej obecny domek tymczasowy dowiedziawszy się o tym, że dla małej udało się znaleźć domek stwierdził iż mała zostaje i jej nikomu nie oddadzą. Dziękuję wet. Szymonowi za opiekę po sterylizacji, Kindze za bycie domkiem tymczasowym w Katowicach, Ani i jej rodzinie za przygarnięcie małej na tymczas, następnie Lucynie za przewiezienie Hanayo z powrotem do Katowic skąd dzięki naszemu super śląskiemu wetowi Szymonowi trafiła do Zielonej Góry do domku tymczasowego. Największe podziękowania kieruję jednak do Beaty i jej rodziny za otwarcie serducha i postawienie na swoim. Hanayo bądź grzeczna i nie rozrabiaj za bardzo.

Kasia


Hebe z Wolsztyna

Hebuś został oddany w październiku 2014r z powodu alergii razem ze swoim bratem Himim. Dwie czarne ponoć agresywne kuleczki strachu. Razem z kastracją złości minęły (u Hebusia pojawiały się tylko w chwilach zagrożenia). Hebuś wiele przeszedł trzy domy tymczasowe (ten trzeci okazał się ostatnim). Dziękuję wetowi Szymonowi z Przychodni Marwet za opiekę nad tą czarną kuleczką po kastracji. Patrycji za domek tymczasowy, Oli za przewiezienie malucha z Zabrza do Zielonej Góry. Ale głównie dziękuję Agnieszce (mamie naszej Pepper) za to, że otworzyła na niego serce i postanowiła przygarnąć pod swój dach. Początkowo na dom tymczasowy jednak 14.03 zapadła decyzja by maluch pozostał na stałe. Tak zawładnął sercami wszystkich domowników (łącznie z Pepper), że nie było mowy o tym by mógł iść gdzieś indziej. Agnieszko dziękuję Ci za miłość dla niego i cierpliwość. Hebusiu bądź grzeczny :*

Kasia

Hanibal z Dąbrowy Górniczej

Hanibal oddany przez dotychczasowych opiekunów od dzisiaj bryka w nowym domku. Dziękuję Małgosi za zapewnienie domku tymczasowego dla tego szkraba, opiekę po zabiegu kastracji i pokazywanie, że ludzie są super. Dziękuję również Sonii z Częstochowy za objęcie bąbla wirtualną opieką dzięki czemu mogliśmy zorganizować zabieg kastracji. Dziękuję Pani Małgosi za przewiezienie malucha do nowej rodziny. Jednak najbardziej dziękuję Natalii i jej rodzinie za otwarcie serca i chęć przygarnięcia Hanibala. Hani brykaj szczęśliwie, dogadaj się z psiakiem i psoć za bardzo.

Kasia

Ziuta z Warszawy

Ziutka to baranek. Baranek w pełni tego słowa znaczeniu. Zawsze była niesforna, początkowo bardzo niegrzeczna i wręcz agresywna. Bałam się o znalezienie jej dobrego domku… Do tego wszystkiego Ziutka była troszkę otyła i wyraźnie większa od przeciętnego baranka ;) Miałam jednak dużo szczęścia… Ziutka została wzięta na DT do DS Mohito. Tam podbiła serce… nie, nie Mohita – pana domu ;) Tak oto Ziutka znalazła swój wymarzony domek. Czując cierpliwość nowych opiekunów powoli zaczęła się zmieniać, stając się coraz to grzeczniejszym króliczkiem. Ziutko! Oby tak dalej! Trzymam za Ciebie mocno kciuki i życzę Ci, abyś pokochała także Mohita ;) Dziękuję Paulinie i Wieśkowi za przygarnięcie Ziutki. Dziękuję Wam za to, że potrafiliście pokochać ją nawet kiedy niszczyła dywam, atakowała rękę, kiedy dawaliście jej karmę i za to, że nie zraziło Was to ani przez moment! Ogromne gratulacje i powodzenia!

Ewa K.

Żabka z Warszawy

Żabka to królinka, która ponownie happy-end zawdzięcza dr Ani z Dino-Vet. Ponownie bardzo dziękujemy za pomoc w uratowaniu malutkiej! Żabka od razu trafiła do DT w Radzyminie – Pani Asi z rodziną. Tam… od razu zaplanowała sobie, że zostanie na zawsze… Zaprzyjaźniła się z domownikami, z mieszkającymi tam zwierzakami, nawet picie z miski z psa było dla niej naturalne. Już po zdjęciach czułam co się święci ;) Czasem po prostu widać, że DT nie odda już tymczasa, a i tymczas nigdzie się już nie wybiera :) Tak było i w tym przypadku. Żabcia powoli zdobywała serce DT. W sumie to nie wiem czy “powoli” to dobre określenie ;) Wydaje mi się, ze to było bardzo szybko i sprawnie :) Dziękujemy Pani Asi za przygarnięcia Żabci. Żabko, masz już domek – teraz nie musisz być już grzeczna i poprawna! Psoć do woli! ;)

Ewa K.

Krówka z Bydgoszczy

Historia Krówki zaczęła się jak jedna z wielu… Ktoś miał królika i przerosła go opieka nad uszakiem. Postanowił go oddać w dobre ręce. Zawsze popieram takie decyzje. Trzeba mieć odwagę powiedzieć, ze nie daje się rady i pozwolić zwierzakowi znaleźć szczęście gdzie indziej. Krówka trafiła do Pani dr Ani z Kliniki Dino-Vet. Bardzo dziękujemy za odbiór króliczka, sterylizację i danie mu DT. To dla nas ogromna pomoc! Dziękujemy też Pani Karolinie – WO za wpłatę, która pokryła w całości koszty zabiegu! :) Krówka miała po zabiegu trafić do DT w Warszawie, jednak ponownie z pomocą dr Ani nie było to konieczne. Pani dr sama znalazła domek dla malutkiej, taki naprawdę fajny, pełen ciepła i z innymi uszakami. Dziękujemy Pani Angelice za przygarnięcie malutkiej! Życzymy dużo radości z bycia opiekunem królinki! Powodzenia Krówko! :)

Ewa K.

Lena z Katowic

Lena – piękna, młoda baraninka. To była szybka akcja. Dostałam sms od Agaty, która prowadzi dom tymczasowy “Kasia zobacz w naszej dzielnicy chcą oddać królika, musimy jej pomóc”. Szybka wymiana spojrzeń z moim mężem i dzwonię. Telefon i rozmowa z dotychczasowym właścicielem. 40 minut później jestem u nich. Otwiera dziewczyna z królikiem na rękach, podpisanie umowy zrzeczenia i pierwsze łzy nieletniej opiekunki gdy żegna się i wkłada Lenkę do mojego transportera. Po przyjściu do domu Lena dostaje pałac w postaci klatki 100 cm, biega i pokazuje jak bardzo lubi się tulić. W kolejnych dniach wizyta w przychodni i umawianie na zabieg sterylizacji. Do soboty maleńka przebywała u mnie na tzw. DT. Przez ten czas pokazywała, że każdy uszak, który do nas przychodził mógłby być jej partnerem. Wiele osób chciało ją adoptować wybór jednak padł na jedną rodzinę. Rodzinę, która 21.03 sama po nią przyjechała z Myszkowa. Dziękuję Agacie za znalezienie ogłoszenia, Dominice za bycie dosłownie tygodniową wirtualną mamą ;) a Paulinie, Piotrkowi i Tuśkowi za otwarcie serca i przygarnięcie tej małej księżniczki. Maleńka bądź grzeczna, nie goń za bardzo Tuśka i nie zapomnij o nas ;)

Kasia

Bambo z Krakowa

Przed Świętami Bożego Narodzenia, Ewa z Krakowa otrzymała telefon, są 3 króliki w zoologicznym oddane, proszę o pomoc. Nie czekając Ewa wraz z Mariuszem pojechali odebrać maluszki. Przestraszone, wtulające się w siebie, ale niezwykle urocze!:) Ewa, Mariusz- dziękuję już nie wiem który raz! Bambo znalazł początkowo Dt u mnie, gdzie przy Świątecznym stole był głównym bohaterem, od razu skradał serca innych. Po Świętach schronienia po raz już kolejny nie odmówiła mu Kasia. Kasia P. opiekowała się małym aż stał się nastolatkiem króliczym i potem dorosłym Uszakiem, Kasia-dzięki za DT, za wyprawkę i opiekę. Potem przyszedł wzruszający email od Pani Krystyny, Kasia szybko zorganizowała spotkanie i tak zapadła decyzja. Pani Krystyna wraz z córką Kingą staną się prawdziwa rodzina dla malucha, dziękuję Wam drogie Panie za otwarcie serc na małego murzynka i odebranie go z Krakowa. Dziękuję tez Pani Iwonie, WO naszego Bambusia za pomoc finansowa. Dziękuję Kasi W. za ufundowanie szczepienia Bambusiowi. Murzynku bądź zdrowy, bądź grzeczny i szczęśliwy.

Magda T.

Kasidi z Katowic

Znaleziona na dworze Kasidi dzięki naszym przyjaciołom z Przychodni Marwet trafiła pod opiekę fundacji na początku marca. Na początku mocno terytorialna po kilku dniach dała się przekonać i tym samym stawała się coraz bardziej ufna w stosunku do ludzi. Dzisiaj tuż przed samymi świętami maleńka kruszynka pojechała do nowej rodziny. Dziękuję dobrym duszą, które znalazły i złapały maleńką na dworze, wetowi Szymonowi i reszcie ekipy z Marwet Katowice za opiekę po sterylizacji. Najbardziej jednak dziękuję Helenie za przygarnięcie tej kruszynki do swojego serca i pod swój dach. Kasidi bądź szczęśliwa z nową rodziną.

Kasia

Nutka vel Frania w nowym domku :)

Frania święta spędziła już w swoim domku:))) Królinka pochodzi z amatorskiej hodowli i wraz ze swoim rodzeństwem została oddana do sklepu zoologicznego. Jej krucha i wrażliwa natura bardzo źle zniosła koszmarne warunki i traktowanie w hodowli. Bardzo długo nie mogła się pozbierać, bała się nawet własnego cienia. Nie chciała wychodzić z klatki, większość czasu spędzała wbita w kąt trzęsąca się ze strachu. Na szczęście trafiła na Anię, która została jej domem tymczasowym i podarowała jej mnóstwo cierpliwości i miłości, Aniu kolejny raz dziękuję :) Frania została wypatrzona przez Panią Joannę i jej córkę Kingę, które otworzyły swoje serca i dom dla Frani. Chemia zadziałała w obie strony, królinka bardzo szybko odnalazła się w nowym domu i czuje się w nim wyśmienicie, dziękuję z całego serca rodzinie Pani Joanny, Frania nie mogła trafić lepiej!:) Nie bój sie już niczego, juz ci nikt krzywdy nie zrobi czarnulko

Ewa D.

Franio z Warszawy

Historia Frania jest bardzo długa i naznaczona chorobami. Na szczęście trafił do Nas. Wszyscy wolontariusze w Fundacji trzymali za niego kciuki. Najpierw chore uszko potem e.cuniculi. Leczenie tego maluszka było długie i kosztowne ale udało się wyleczyć uszka i zapanować nad pasożytami. Mimo, że króliczkowi została przechylona główka świetnie sobie radził w codziennym życiu. Na początku marca bez pamięci zakochała się w nim Pani Beata. Ciężko było mi się z nim rozstać ale widząc miłość jaką darzy go Pani Beatka wiedziałam, że trafi do domu gdzie będzie miał istne niebo na ziemi. Dlatego też 13.03.2015 zamieszkał ze swoją nową mamą a ja jako dobra ciocia często go odwiedzam. Franiu wiesz, że kocham Cię bardzo dlatego życzę Ci żebyś już nigdy więcej nie chorował. Był tak grzeczny i przytulaśny jak kiedy mieszkałeś ze mną. Jak i również szybko zaprzyjaźnił się z wszystkimi domownikami. Wierzę, że u Pani Beatki znalazłeś swoje miejsce na Ziemi. Bądź grzeczny maluszku.​

Ania

Szarak z Warszawy

Szarak to króliczek który już raz szukał swojego miejsca na Ziemi. Niestety musiał do nas wrócić. 14.11.2014 uśmiechnęło się do niego ogromne szczęście. Swoje serce otworzyła dla niego Pani Dominika. Szaraczek zyskał wspaniałą mamę i śliczną króliczą partnerkę.Malutki bądź grzeczny i zdrowy.

Ania

Tusio z Jelcza-Laskowic

Tusio, chociaż nie wiemy jeszcze czy nie Tusia, jest już w Domu Stałym. Historia Tusia i Puszka wyglądała następująco: sklep zoologiczny, kiepskie warunki, sucha bułka do jedzenia… i Pani Klaudia, która to widzi i natychmiast podejmuje decyzję, że zabiera maluszki do domu. Otoczyła je troskliwą opieką i postanowiła zwrócić się do nas o pomoc w szukaniu odpowiednich domów. Zgłoszeń przyszło bardzo dużo, ale ostatecznie wczoraj Tusio zamieszkał z Niną (teraz Milka), którą adoptowała Pani Sabina jakiś czas temu. Dziękuję Pani Sabinie i jej rodzinie za otwarcie serc na kolejnego potrzebującego Uszatka, za odbiór osobisty Uszatka i zaangażowanie. Dziękuję Wirtualnej Opiekunce – Pani Sonii z Częstochowy za pomoc finansową dla Tuśka. Dziękuję Pani Klaudii za cudowną współpracę, za chęć pomocy, za opiekę. No to mały kudłaczu, bądź zdrów i bądź grzeczny <3

Magda T. i Sylwia S.

Pamela z Poznania

Przeszłości Pamelki nie znamy, nie wiemy dokładnie ile ma lat, co w swoim życiu przeżyła, dlaczego ktoś ją porzucił ? Z klatki schodowej trafiła do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Nowe życie dla niej rozpoczęło się gdy kilka dni później pokicała do DT u Magdy i Piotrka, którzy zajęli się nią po zabiegu sterylizacji i pokochali bezgranicznie ;) Baraninka okazała się być cudownym uszakiem, który lubi przebywać wśród ludzi, ale i pokazać co myśli o danej sytuacji ;) <3 Szybko skradła serce wielu osób, w tym Marty i Wojtka, którzy postanowili stworzyć jej nowy, prawdziwy dom :) 12.04.2015 zameldowała się już u siebie ;) Pamelko, życzymy ci wielu wspaniałych chwil w nowym domu, u boku nowych opiekunów, bądź zdrowa i rozrabiaj ile się da ;)

Magda S. i Marta

Freya z Krakowa

Freya została porzucona na klatce swojego własnego budynku. Znaleziona i oddana do sklepu zoologicznego szybko trafiła do naszej fundacji. Dzięki Ani z Krakowa mogliśmy umieścić ją w domu tymczasowym gdzie uspokoiła się po ciężkich przeżyciach i spędziła cudowne święta Wielkanocne :) – Aniu dziękujemy. Freya podbiła serce Niny również z Krakowa i szybko znalazła się pod jej opieką w swoim nowym domu. Dziękujemy Ninie za przygarnięcie królinki, jestem pewna że będzie Wam razem super :)

Ewa D.

Bass z Białegostoku

Króliczek Bass to prawdziwy farciarz, w niecałe 3 tygodnie od znalezienia go w lesie został adoptowany przez Panią Martę i jej Rodzinę. Oficjalnie dnia 3.05.2015 została podpisana umowa adopcyjna. Pragnę bardzo podziękować Pani Karolinie, która zapewniła mu domek tymczasowy, woziła do weterynarza i dbała o niego wspaniale. Pani Marcie życzę wielu radosnych chwil z nowym pupilem :)

Gosia

Węgielka z Warszawy

I stało się Węgielka pokicała do cudownej rodziny od której dostanie tyle miłości ile wolności. Ponieważ od strony formalnej była to moja pierwsza adopcja, przed spotkaniem denerwowałam się zapewne nie mniej niż przyszła opiekunka, ale już po kilku minutach spotkania byłam pewna to jest właściwy dom dla Węgielki <3 Króliczkę dumnie wniosła do domu jej właścicielka, czyli Kinga. Maluch został powitany bardzo żywiołowo, gdyż od rana czekano na nią z utęsknieniem.Później nadszedł czas obserwacji i oswajania.Węgielka bardzo szybko odnalazła się w nowym otoczeniu, chętnie i z ciekawością opuściła transporter i rozpoczęła obchód kojca. Życzymy Ci Węgielko dużo zdrówka i wielu wspaniałych chwil spędzonych na beztroskim brykaniu i mizianiu. Dziękuję Pani Agnieszce i jej rodzinie za przegarnięcie do serca króliczego pupila, Ani za spotkanie przed adopcyjne, Dorotce zaś za niesamowite DT oraz wspaniałą opiekę nad Węgielką.

Beata

Leon (dawniej Ciapek) z Warszawy i Luna (dawniej Pepsi) z Poznania

Wszystko zaczęło się od maila od Pani Kasi o chęci adopcji dwóch naszych Uszaków. W kolejnych wiadomościach okazało się, że Pani Kasia wraz z Rodziną są świeżo po stracie swojego króliczego stada. Pustka po odejściu trzech króliczków była tak ogromna, że postanowili otworzyć swoje serca na nowe futrzaki. Nie obyło się jednak bez niespodzianek… Ciapek, na którego zdecydowali się Pani Kasia z Panem Krzysztofem oraz Polą i Amelką, po kolejnych badaniach okazał się… Ciapką. Rodzina ani przez chwilę się nie wahała i zdecydowała się na podmianę Ciapki na Puszka. Tego samego dnia Puszek, a w zasadzie Leon, znalazł swój wymarzony i pełen miłości dom! Brakowało mu tylko króliczej towarzyszki, a jego wybranką okazała się Pepsi z… Poznania.
Malutka Pepsi – “zajączek wielkanocny”, który dzień po Świętach został znaleziony na osiedlu. Kilkutygodniowy maluch trafił do schroniska, a dzień później była już w DT u Kasi, która zapewniła jej bezpieczeństwo i pokazała jak to jest mieszkać z ludźmi otaczającymi miłością. Nie czekała długo na dom, chętnych na adopcję takiego malucha zawsze jest więcej niż na dorosłe króliki – decyzja zapadła, Pepsi zamieszka w jednym domu z Puszkiem. W majówkę Pani Kasia wraz z rodziną przyjechała osobiście po malutką z Warszawy do Poznania – natychmiast zakochali się w Pepsi, mała otrzymała nowe imię Luna :) . Maluszki jak podrosną zostaną wykastrowane, na razie mieszkają oddzielnie w domu, w swoim własnym, prawdziwym domu.
Bardzo dziękujemy dotychczasowym opiekunom Maluchów oraz Pani Kasi i jej Rodzinie za to, że los Uszaków nie jest im obojętny :)

Magda, Marta, Dominika

Muffin ze Szczecina

“Pamiętacie, tego pięknego, czarnego jak węgielek króliczego kawalera ze Szczecina – Muffinka? :) Pomimo tego, iż Muffinek podejrzewany był o ciężki charakter, to od razu podbił serce Pani Moniki z Warszawy! :) Szczecin.. Warszawa.. cóż, logistycznie było to nie lada wyzwanie! :] Muffinek tak urzekł Panią Monikę, że od razu trzeba było zacząć działać! Na początku – nie było łatwo, była euforia, następnie chwilowe zwątpienie, ponowna nadzieja i nieustanne poszukiwanie transportu. W końcu udało się! Pocztą pantoflową udało się dotrzeć do kierowcy kursującego na trasie Warszawa – Szczecin, do Pana Krzysztofa, który już niejednokrotnie pomógł w transporcie zwierzaków! :) Dzięki niemu, Muffinek już od dwóch tygodni jest w swoim Domku Stałym, w którym poznaje się ze swoją nową króliczą koleżanką – Lusią oraz z drugim stadem, tym razem psim – Szajbką i Świrkiem! :] Bardzo gorąco bym chciała podziękować Pani Monice za przyjęcie Muffinka pod swój dach i obdarzenie go miłością, Panu Krzysztofowi, który poświęcił swój czas i dostarczył Muffinka bezpiecznie do domku, oraz Pani Pauli ze Szczecina za świetną współpracę podczas organizowania transportu Uszaka! :) Muffciu bądź grzeczniutki, kicaj sobie wesoło, zaprzyjaźniaj się ze swoją nową króliczą koleżanką (a może przyszłą żoną..?), a Ty Lusieńko, nie bądź obojętna na tego przystojnego kawalera i otwórz na niego swoje królicze serduszko! :]”

Domi

Butters z Poznania

Butters został oddany przez swoim właścicieli z powodu alergii. Pierwsze co zauważyłam to zdeformowanego lewego skoka. Wstępna diagnoza wskazywała na to, że w dalekiej przeszłości musiał mieć złamaną kość z przemieszczeniem, która nigdy nie była leczona. Po konsultacji z zaprzyjaźnionymi weterynarzami zapadła decyzja o operacji. Butters wyjechał do Katowic, gdzie przeszedł zabieg usunięcia kawałka kości połączony z kastracją. Serdecznie dziękuje wet. Szymonowi z przychodni Reptilio za zajęcie się naszym małym pacjentem i przeprowadzenie zabiegu. Oli i Witkowi po raz kolejny dziękuję za tymczasowanie naszego podopiecznego w Poznaniu oraz Kasi i Michałowi za opiekę nad nim w Katowicach. Dzięki Wirtualnej Pomocy przekazywanej co miesiąc przez Panią Martę oraz Beatę i Tomasza udało nam się uporać z kosztami leczenia – Wasza pomoc jest nieoceniona <3
Po „naprawieniu” Buttersa przyszła pora na nowy dom :) Pani Alicja początkowo chciała przygarnąć Buttersa na DT i gdyby udało się go zaprzyjaźnić ze swoją samiczką Szajbą miał zostać na stałe ;) W chwili kiedy go poznała osobiście zdecydowała, że już na zawsze zostanie z nią, baz względu na efekty zaprzyjaźniania :) Butters i Szajba są na dobrej drodze ku wielkiej miłości :)
Dziękuję Kasi za pomoc w adopcji i Pani Alicji za podarowanie domu naszemu podopiecznemu, życzę Wam wielu wspaniałych chwil. Butters, bądź grzeczny w nowym domku i nie psoć za wiele ;)

Magda S.

Nina z Katowic i Kasztanek z Warszawy

14 czerwca to szczęśliwa data dla naszych adopciaków: Kasztanka i Niny. Aneta po starcie swojego pupila Rózia postanowiła dać nowy domek niechcianym zwierzakom. I tak Kasztanek z Warszawy poznał pannę z Katowic. Dzięki pomocy Kamili oba uszatki się zaprzyjaźniły i już razem wyruszyły do nowego domku.

Dziękujemy lekarzom weterynarii Szymonowi Nadojrze, Monice Toborek za przeprowadzenie zabiegów kastracji i sterylizacji, Państwu, którzy przewieźli Ninę do Warszawy, Kamili za czas i serce jakie poświęciła aby zaprzyjaźnić króle, a nade wszystko Anecie, która po raz kolejny otworzyła serce na naszych podopiecznych.

Gosia i Kasia

Lucio z Poznania

W niedzielny wieczór 22 marca doszła do mnie informacja o króliku biegającym przy ulicy w Swarzędzu koło Poznania. Nie wiele myśląc szybko zaczęłam organizować transport oraz ludzi do pomocy przy złapaniu go. Magia Internetu zadziałała, po szybkiej reakcji na tą wiadomość została przeprowadzona akcja łapania. Razem z Martą i Adrianem – pozostałą częścią poznańskiego FPK pojechaliśmy na miejsce ale królik jednak nie dawał się złapać. Dołączyli do nas Ewa i Łukasz i próbowaliśmy dalej, jednak to było wciąż za mało. Po trzech godzinach biegania zziębnięci i zrezygnowani chcieliśmy się poddać… W jednej chwili zupełnie obcy ludzie zobaczyli naszą gonitwę i nam pomogli – UDAŁO SIĘ ! Lucio, osłabiony, zrezygnowany, obojętny na otoczenie odsypiał prawie kilka dni. Wyglądał jak kupa nieszczęścia z nosem zniszczonym przez kiłę, bez apetytu, bez bobków, bez reagowania na świat. Karmienie, żmudne leczenie, oczyszczanie ran trwało kilka tygodni. Lucio zmieniał się powoli. Po czasie pokazał cudowny charakter, wdzięczność i miłość. Nigdy nie poznałam królika, który tak bardzo szuka kontaktu z człowiekiem i okazuje uczucia Dziękuję wszystkim osobom, które przyczyniły się do złapania Lucia – to był sukces wielu osób. Darczyńcom, którzy wsparli jego leczenie – Państwa pomoc przerosła moje oczekiwania. Dziękuje Mateuszowi za codzienną pomoc przy podawaniu leków, czyszczeniu nosa i transporcie do weterynarza. Cała jego historia ma szczęśliwy finał – Lucio ma dom! Dom przepełniony miłością i opieką, na którą zasługuje, dom o jakim dla niego marzyłam. Marto, dziękuje, że po stracie swojego króliczka otworzyłaś serce dla Lucia i cierpliwie czekałaś na zakończenie leczenia :) Lucio, jest wiele osób, które Cię kochają już nigdy nie zostaniesz sam na ulicy, obiecuję :)

Magda S.

Plamka z Krakowa

Plameczka trafiła do nas w październiku 2014, oddana przez dotychczasowych właścicieli do schroniska we Wrocławiu. Nie znamy jej historii, ani powodów jej oddania, ale wiemy , że trochę trwało zanim poczuła się komfortowo w swoim DT, zanim zaufała. Tutaj chce bardzo podziękować Pani Marcie, DT Plamki, która odebrała ja ze schroniska, zajęła się nią po zabiegu sterylizacji i przez tyle miesięcy była jej prawdziwym domem, którego być może nie miała. Pani Marto bez Pani nie udałoby nam się wtedy pomoc Plamce i stworzyć jej takich dobrych warunków. Dziękuję tez Pani Kasi, która opiekowała się wirtualnie Plamką, wspierając ją finansowo. Dziękuję Pani Madzi z Opola, która przeprowadziła rozmowę przed-adopcyjną i pomogła nowym opiekunom zorganizować transport Plamki. Dziękuję tez obecny opiekunom Pani Patrycji i jej partnerowi za stworzenie domku dla ślicznej Plamki. Bądź zdrowa, bądź szczęśliwa i kochaj swojego nowego towarzysza Bogusia, oby miłość zakwitła!:)

Magdalena T.

Agatka z Krakowa

Historia Agatki, no cóż jakich wiele. E-mail od pracownika sklepu zoologicznego, że ktoś oddał królika. Tego samego dnia Adam odebrał króliczka w malutkim pudełku po czajniku, ciekawy pyszczek od razu wyskoczył i zajął przygotowana klatkę. Okazało się, że to samiczka, trochę zlękniona i zdezorientowana. Po kilku już dniach pokazała swoje oblicze- super ciekawskiego, futrzastego przyjaciela, który towarzyszy krok w krok. Agatka była u nas od Kwietnia, była tez na TDT u Kasi, której już nie wiem który raz, ale dziękuje, ze zawsze otwiera dom na nasze biedy. Dziękuję Pani Magdzie i Panu Tomkowi za to, ze otworzyli swoje serca i swój dom na śliczna Agatke. Dziękuję Kasi G. za rozmowę i spotkanie z nowym Domkiem Królinki. Bądź grzeczna Agatko, bądź zawsze taka wesoła i mam nadzieje, ze szybko pokochasz swojego nowego uszatego towarzysza.

Magdalena T.

Havana z Katowic

Havana – maleńka i drobniutka. Odebrana ze sklepu zoologicznego w październiku 2014 r. Wystraszona ale ciekawska, ufna i lubiąca zachować dystans. W tym małym ciałku kryło się wiele różnych obliczy. Rozkochała w swoich oczach nie jedno serce. Żyła w Katowicach i w Zielonej Górze, później znowu w Katowicach, a od dziś zamieszkała w Brzegu. Dziękuję Asi za wyrwanie jej ze sklepu, Agacie za bycie domem tymczasowym, który nauczył ją zaufania do ludzi bo to dzięki niej Havana w nowym domku szybko się zaaklimatyzowała. Dziękuję Eli i Monice za to, że były wirtualnymi opiekunkami Havanki co umożliwiło nam opłacenie zabiegu sterylizacji i szczepienia. Dziękuję wetowi Szymonowi z Przychodni Reptilio w Katowicach za opiekę weterynaryjną nad małą. Przede wszystkim jednak dziękuję Kasi i jej narzeczonemu za otwarcie serca i przygarnięcie małej pod swój dach tak już na dobre. Havanko dziękuję za to, że mogłam Cię poznać, baw się dobrze i nie dokazuj za bardzo ;)

Kasia

Kenia z Gliwic

Kenia – czarna kruszynka odebrana ze sklepu zoologicznego gdzie była maszynką do rodzenia. Początkowo wystraszona, wycofana i bez iskierki życia w oczach. W domu tymczasowym u Asi dowiedziała się jak może wyglądać królicze życie. Stała się duszą towarzystwa i towarzyszką wieczorów przed telewizorem ;) . Od dziś ma już swój domek. Dziękuję Asi za uratowanie maleńkiej i otoczenie jej opieką jako dom tymczasowy. Dziękuję jednak najbardziej Ewie, która małą postanowiła przygarnąć do swojej rodziny. Wiem, że pod czujnym okiem Ewy Kenia będzie mieć bardzo dobrego opiekuna w postaci Marka. Kochani bądźcie dla siebie powiernikami tajemnic i opiekujcie się sobą na wzajem ;) Kenijko baw się dobrze i pamiętaj, że teraz już nikt Cię nie skrzywdzi.

Kasia

Hanibal z Katowic

Hanibal trafił podobnie do adopcji z powodów rodzinnych. Przez cały ten czas cudownie zajmowała się nim Kasia, która przyjęła go na dom tymczasowy. Ta cudowna czarna kuleczka z białą skarpetką rozkochała w sobie nie jedno serce mimo, że miała swoje za uszami. Dziękuję Kasi za przygarnięcie zwierzaka na DT. Natomiast Patrykowi dziękuję za przygarnięcie go do siebie i otoczenie miłością po stracie swojej pary uszu… Hanibalku bądź szczęśliwy.

Kasia

Hitaxa z Rybnika

Hitaxa, malutka lekko zagubiona kruszyna. Początkowo terytorialna ale po zabiegu z czasem zaczęła ufać człowiekowi. Początkowo na DT u Pani Małgosi, następnie powędrowała na DT do Katowic by następnie trafić do Rybnika do Michaliny. Mała miała już dość podróżowania dlatego powiedziała, że miejscówkę co najwyżej zmieni już tylko raz. I w ten oto sposób jak się uparła tak zrobiła i zamieszkała z Dianą i jej rodziną ;) Dziękuję Małgosi i Michalinie za otoczenie małej opieką. Basi i Oli za logistyczną pomoc w transporcie małej do DT. Szczególnie jednak dziękuję Dianie za otoczenie małej miłością i życzę szybkiego dokończenia zaprzyjaźniania z jej uszatym partnerem. Hitunia bądź szczęśliwa skarbeńku.

Kasia

Mozart z Katowic

Mozart to króliczek przyniesiony do uśpienia. W DT stanął na nogi chociaż do odrostu futerka jeszcze troszkę czasu upłynie. W niedzielę 12.07 wyruszył w długą drogę do domu. Pojechał aż w okolice Białegostoku. Ma super rodziców i super rodzeństwo, z którym jak wszystko dobrze pójdzie lada chwila będzie zapoznawany. Dziękuję Agnieszce za przewiezienie uszatego do Katowic, Oli za uratowanie malucha, Asi za nadanie imienia, Przyjaciołom z Reptilio Katowice za opiekę medyczną nad tym skarbem i w końcu Gosi za otwarcie serducha oraz przybycie do Katowic i zabranie malucha do siebie do domu. Mozarciku bądź szczęśliwy :*

Kasia

Kora z Katowic

Kora została uratowana przed wyrzuceniem. Kupiona starszej osobie, gdy jej opiekunka zachorowała rodzina postanowiła się pozbyć królinki. Chciano ją wyrzucić jak zbędny mebel. Z pomocą przyszła dobra duszka i OTOZ w Oświęcimiu. To oni przechwycili dziewczynę i przewieźli w tym samym dniu do nas do Katowic. Dziękuję Wam za współpracę bo to nie pierwszy uszak, który dzięki Wam otrzymuje szanse na nowe życie. Dziękujemy Ani za opiekę wirtualną nad Korą, a wetowi Szymonowi i reszcie załogi Reptilio Katowice za pomoc w postawieniu tej malutkiej na nogi (najpierw kamień w pęcherzu moczowym, potem E.cuniculi, a później sterylizacja). Szczególnie jednak dziękuję Iwonie i jej rodzinie za otwarcie serca na malutką i przygarnięcie jej do siebie. Korciu bądź miła dla swojej nowej rodziny i szalej do woli. Teraz masz już człowieka na swoją wyłączność, a kto wie może w przyszłości i doczekasz się męża ;)

Kasia

Franuś z Częstochowy

Franuś to słodki królik, który został oddany przez dotychczasowych właścicieli z powodu alergii. Maluch trafił do nas wraz ze swoim przyjacielem – panią piłeczką, którą jego małe królicze serduszko kochało nade wszystko. Po właściwej opiece weterynaryjnej (czyt. kastracji) Franuś mógł pokochać króliczego wielbiciela. I tak, w niecały miesiąc po zabiegu znalazł się domek, który obiecał Frankowi zapewnić dożywotni azyl i opiekę. Po adopcji Franuś zyskał jakże dźwięczne imię – Kasztanek. I od teraz nie martwi się o brak miłości i dachu nad głową. Kasztanku, życzymy Ci wszystkiego co najlepsze na nowej drodze, gdzie jesteś kochany! Obecnej właścicielce Kasztanka, która dała małemu szansę na nowe, lepsze życie DZIĘKUJEMY!

Ania G.

Baśka z Krakowa

Dzięki naszej Ani S. z Krakowa Baśka trafiła w nasze ręce. Dla Baśki w czyimś domu zabrakło już miejsca. Królinka zawróciła w głowie rodzinie Ani i została z Panią Elą :) Dziękujemy całej rodzinie za zaopiekowaniem się Baśką i podarowaniem jej domu już na zawsze.

Ewa D.

Nutka z Krakowa

Nutka z Krakowa została oddana z amatorskiej hodowli do sklepu zoologicznego. Historia jakich wiele ale Nutka jedyna w swoim rodzaju :) Długo czekała aż w końcu doczekała się cudownej rodziny aż nad morzem. Dziękuję Pani Wioli za przygarnięcie malutkiej i błyskawiczne zorganizowanie transportu, po raz kolejny Ani za ogromne serce i pomoc dla królinki.

Ewa D

Adi z Wrocławia

Adi została odebrana ze sklepu zoologicznego po spędzeniu tam bardzo długiego okresu czasu. Zainteresowała się nasza niezawodna pani Agnieszka prowadząca we Wrocławiu dom tymczasowy. Po rozmowie z właścicielka sklepu pani Agnieszka zdołała odebrać Adi i podarować jej szansę na lepsze życie. Adi, ze względu na specyfikę swojej sierści, wymagała od pani Agnieszki wielu godzin wyczesywania i wycinania kołtunów. Długo też się oswajała, nieprzyzwyczajona do bliskiej obecności człowieka i ludzkiej ręki. Jednakże w DT, dzięki wspaniałej opiece i cierpliwości, powoli przekonywała się do ludzi oraz dwóch królików pani Agnieszki. W niedzielę trafiła w końcu do swojego domu stałego, do pani Kasi i jej narzeczonego. Pani Kasiu bardzo dziękujemy!!!

Sylwia S.

Hajdi z Chrośna

Hajdi to siostra Hermiony, Puńka i Funii oraz dwójki innych par uszu odebranych przez Michała zanim stały się pokarmem dla węża. Maleńka szybko podbiła serce Pani Kasi, która jej zaoferowała dom tymczasowy u siebie z dostępem do pięknego ogrodu i innych uszatych. To Pani Kasia też opiekowała się nią podczas sterylizacji i następnie podczas komplikacji zdrowotnych gdzie walczyliśmy o maleńką. Wczoraj jednak Pani Kasia postanowiła, że Hajdi ma zostać na stałe i jej już nie odda. Dziękuję Michałowi, który uratował maleńką, dobrej duszy, która zawiozła uszaka aż pod Bydgoszcz do domu tymczasowego. Dziękuję też uczniom SP nr 17 w Tarnowie, którzy wspólnymi siłami opłacili zabieg sterylizacji od tej księżniczki. Największe podziękowania jednak należą się Pani Kasi za to, że dała maleńkiej szansę na lepsze życie. Hajdi kochanie bądź szczęśliwa i szalej do woli ;)

Kasia

Jagoda z Bierunia

To miał być tylko tymczas ;) Jagódka była oddawana przez swoich dotychczasowych opiekunów. Nie wiedzieliśmy o niej nic oprócz tego, że ma na imię Jagoda i że trzeba jej jak najszybciej zapewnić jakieś schronienie. Wówczas z pomocą przyszedł Adam i Basia, którzy powiedzieli może zamieszkać tymczasowo z nami. Kilka dni później jednak stwierdzili, że tak ją pokochali, że chcą by została na stałe. Dziękuję Wam za to z całego serca. Natomiast Tobie Jagódko życzę samych cudownych chwil. Baw się dobrze w nowym domu i psoć do woli ;)

Kasia

Repti z Katowic

Repti mała kruszynka oddana do katowickiej przychodni z powodu alergii. Należy do uszatych, które mają w swoich oczach to coś co powoduje, że nie da się przejść obojętnie. Dziękuję całej ekipie Przychodni Reptilio za to, że nie pozostali obojętni na los tego malucha. Za to, że przez pierwsze dni (aż do zwolnienia domu tymczasowego) dbali i rozpieszczali. Dziękuję Ani z Mysłowic (naszemu dobremu Aniołkowi) za pomoc w adopcji. Przede wszystkim jednak dziękuję Arturowi i Justynie za pokochanie tego malucha i otwarcie na niego serca. Bądź szczęśliwy maleńki i nie psoć za bardzo.

Kasia

Franek i Ziutka z Warszawy

Dobre wieści. Kolejni podopieczni fundacji, niesamowita para uszków znalazła swoje miejsce na ziemi i w sercach swoich nowych opiekunów gdzie codziennie dostają świeżą zieleninę z ogródka i są wtedy przeszczęśliwe.
Dziękujemy Pani Ani i jej rodzinie za okazane serducho, na pewno już niebawem maluchy odwdzięcza się po stokroć. Obecnie trzymają się razem, chodź Ziutka jest nieco bardziej śmiała i daje się pogłaskać, Franek też pomału przekonuje się do opiekunów. Nowym opiekunom życzymy samych niezapomnianych i radosnych chwil spędzonych w towarzystwie tej uroczej parki.

Beata


Kapsel z Lublińca i Karmen z Katowic

Karmen i Kapsel dwa różne uszaki, które łączy jedna historia. Karmen miała być agresywna, mocno terytorialna i ogólnie okropna. Okazała się jednak kulką, która nie potrafiła sama dać sobie rady z hormonami. Po sterylizacji okazała się otwartym uszakiem na inne króliki i na ludzi. Kapsel oddany przez byłych opiekunów “w trybie pilnym”. Trafił do domu tymczasowego gdzie mógł pokazać jaki jest sympatyczny. Każdy z nich miał swoje problemy zdrowotne (Karmen – nadmiar woskowiny, który był do usunięcia, a Kapsel tarnikowane ząbki by sianko zaczęło bardziej smakować). Tak niby daleko ale droga podobna. Dziś powędrowały razem do nowego domku. Dziękuję Martynie i Magdzie za otoczenie maluchów tymczasową opieką. Ani za pomoc w adopcji ;) . Monice za bycie wirtualnym opiekunem Karmen (bo to dzięki niej mogliśmy pokryć koszty jej leczenia i zabiegu). Przyjaciołom z przychodni Reptilio w Katowicach za opiekę podczas leczenia i zabiegów. Szczególnie jednak dziękuję Pani Iwonie za to, że znalazła serce dla dwójki naszych podopiecznych. Wiem, że u Pani włos z głowy im nie spadnie i że będą szczęśliwe. Karmen i Kapselku bądźcie szczęśliwi. Dogadajcie się z rodzeństwem i nie szalejcie za bardzo ;)

Kasia

Migotka z Łodzi

Na początku sierpnia do nowego domku pojechała Migotka. Zamieszkała z nową rodziną. Teraz bawi się z Hanią. Wszystkim życzymy wielu radości z adoptowania nowego domownika.

Gosia

Ciastek z Warszawy

Na początku tego roku pod opiekę Fundacji trafił króliś o pięknym umaszczeniu i słodkim imieniu – Ciastek. Ciastulini miał bliżej nieokreślone problemy z łapką, więc wymagał profesjonalnej opieki i ciągłej rehabilitacji oraz masaży uszkodzonej kończyny. Szczęśliwie dla niego, trafił do tymczasowego domu u Ani, gdzie nie tylko przechodził regularne zabiegi rehabilitacyjne, ale również poznał nowego króliczego kolegę Lolka. Z upływem czasu Ciastek zaczął dochodzić do siebie, a łapka zaczęła odzyskiwać sprawność. W tym czasie Ciasteczek zakróliczył się z Lolkiem i podbił serce Ani do tego stopnia, iż dom tymczasowy zamienił się w dom stały :D

Aniu, bardzo dziękuję za serce włożone w rehabilitację tego słodkiego Uszaka i za podarowanie mu cudownego domu. Ciastulini, kicaj wesoło wraz z Lolkiem w swoim nowym-starym domku! :]

Domi

Futrzak z Warszawy

Historia Futrzaka jest jedną z wielu o porzuconych królikach. Futrzuś trafił do lecznicy weterynaryjnej mając jedynie kilka miesięcy. Ta mała włochata i przestraszona kulka miała zostać w szpitaliku zaledwie kilka dni, ale została na dużo dłużej – dotychczasowa właścicielka nie zgłosiła się po odbiór króliczka. Po około miesiącu adopcją Futrzaka zainteresował się Kuba, który nie przestraszył się ilością puchatego futerka i zapragnął dać Futrzusiowi nowy dach nad głową J Kilka tygodni później Futrzak pokicał do Kuby, do domu pełnego ciepła i radości.

Ania, dziękuję Ci za dom tymczasowy dla tego puchatego rozbójnika, a Tobie Kuba za otwarcie swojego serca dla tej małej futrzastej istotki :] Futrzuś, kicaj radośnie w nowym domu i nie rozrabiaj za mocno! ;]

Domi

Murki z Białegostoku

Stało się, nareszcie, najdłużej oczekujące króliczki na adopcję mają swój dom. Murek pierwszy raz oddany do adopcji we wrześniu 2012 roku, wrócił do Fundacji po dwóch latach, tym razem ze swoją partnerką Murką. W domach tymczasowych czekali kolejny rok i znów we wrześniu tym razem 2015r. los się do nich uśmiechnął. Myślę, że tym razem wrzesień w końcu okaże się szczęśliwy.
Dziękuję wielu osobom zaangażowanym w ich los: Małgosi – prezes SPK za transport i pierwszy dom tymczasowy, Małgosi i Radkowi za przewiezienie ich z Lublina do Białegostoku, opiekunom wirtualnym Monice i Grzegorzowi za wsparcie ich utrzymania oraz w szczególny sposób Karolinie, która tymczasowała ich do końca i w finale adoptowała!
Murki macie super domek, jesteście najgrzeczniejszymi króliczkami pod słońcem, Życzę wam wszystkiego co najlepsze!

Gosia

Pimpek z Łomianek

18.09. do nowego domku pojechał Pimpek, pierwszy z szóstki rodzeństwa. Pimpuś miał szczęśliwe dzieciństwo, teraz robi przemeblowanie w swoim nowym domku w Krakowie. Dziękuję serdecznie Pani Mirce za fachowy transport malucha i ciepły kontakt. Dziękuję Pani Hani z Krakowa, która adoptowała maluszka. Życzę wielu cudownych chwil z maluchem.

Gosia

Lukrecja z Łomianek

24.09. do nowego domku pojechała Lukrecja, kolejny maluszek z Łomianek. Dziękuję właścicielce za podwiezienie malucha do nowego domku. Dziękuję Pani Marcie za adoptowanie malucha i życzę wielu fantastycznych chwil z nowym domownikiem.

Gosia

Pieszczotka i Kredka z Warszawy

28.09. kolejne moje podopieczne pokicały w świat <3 Pieszczotka i Kredka obecnie POLA I BIANKA mają swój raj na ziemi w domu Pani Aleksandry. Dziewczynki już się zupełnie nie krępują, powinny się nazywać lizaki bo liżą wszystkich domowników :) chętnie skaczą, bawią się, wylegują, a nawet śpią z opiekunami w łóżku. Codziennie pochłaniałyby każdą ilość owocowych smakołyków, ale każda w swoim króliczym tempie po prostu co tu kryć czują się już jak członkowie rodzinki :) . Kochane bądźcie pociechą dla swojej nowej rodzinki. Ze swojej strony chciałam podziękować Kamili za niesamowite DT, a Pani Aleksandrze za okazanie serducha i przygarnięcie maluszków.

Beata

Pysio z Warszawy

Pysio to przykład typowego króliczka, który musiał opuścić swój poprzedni dom. Coś się stało, coś się wydarzyło i nagle dorosły królik miniaturowy stracił dach nad głową. Mamy takich historii naprawdę dużo i zawsze staramy się pomóc i zrozumieć oddające osoby. Życie różnie się układa, a oddanie królika do adopcji jest przede wszystkim formą zapewnienia mu przyszłości, której z jakiś powodów u nas mieć nie może.

Tak oto Pysio czekał na nowy domek. Zainteresowała się nim pani, która odebrała go prosto z Tymczasowego DT, którym był Domek Stały Stefana i Heni. Niestety w ciągu 24h pojawił się silna alergia i Pysio musiał zostać odebrany w trybie natychmiastowym. Pamiętam ten dzień… Sobota, byłam gdzieś pod Warszawą, kiedy dostałam telefon od nowej, już byłej właścicielki. Zaczęłam na gwałt pisać smsy do DT i TDT, aby zapewnić małemu ciepły kąt. Oczywiście, jak się człowiek spieszy, to nie ma opcji na DT… Straaaasznie się martwiłam… W akcje desperacji zastanawiałam się, czy nie umieścić go w płatnym hoteliku, bo naprawdę nie było gdzie :( Zdesperowana napisałam do DS Stefana i Heni prosząc chociaż o jeszcze tygodniową pomoc… Pani nie odmówiła!

Sami zobaczcie, co się potem stało :D

Dziękuję Martynie za okazanie serca kolejnemu króliczkowi i przygarnięcie malucha do swojego stadka. Dziękujemy też Kamili S. za pomoc przy zaprzyjaźnieniu króliczków.

Pysiu… Gratuluję Ci, teraz już masz domek na zawsze…

Heniu… Masz teraz dwóch mężów. Pamietaj, tym masz leżeć i pachnieć, oni mają sprzątać boby z kuwety!

Stefanku… Małpą jesteś, dobrze ci tak!!!

Ewa K.

Narybek poznaje świat w nowych domkach

Cała historia zaczęła się w marcu, kiedy to Rybka, ówcześnie uchodząca za samca, zaszła w ciążę. Było dużo stresu, ponieważ lekarka odkryła to tuż przed porodem, ale wszystko poszło dobrze i urodziło się pięć małych, ślicznych królików. Odchowane pod czujnym okiem matki, po dwóch miesiącach zaczęły się wyprowadzać, a jeden został z rodzicami.

Goldie zamieszkała u Marty, gdzie otacza ją dużo miłości. Czorcia ma obecnie chłopaka i świetnie czuje się w roli gwiazdy w domu Aliny. Mączka spotkała miłość swojego życia u Ady, a Kropek wywija harce u Olgi. Wszystkie króliki są bardzo szczęśliwe i trafiły do wspaniałych domków. Dziękujemy wszystkim nowym opiekunom za ciepło, którym otoczyli maluchy. :)

Powodzenia Goldie, Czorciu, Mączko i Kropku – kicajcie sobie zdrowo i szczęśliwie :)

Marta i Adrian

Merlin z Krakowa

W październiku dopełniły się formalności i Merlin, który był w domu tymczasowym u Moniki, został prawowitym Panem domu ;) . Merlinek dołączył do Dollores (dawniej John Snow – również z naszej fundacji) i oboje łobuzują pod czujnym okiem Moniki. Monice dziękujemy za cudowny dom dla uszatych a Pani Agnieszce za wspaniały dom tymczasowy we Wrocławiu.

Sylwia i Iza

Leoś z Czerwionki

Ten biało-rudy młodzieniec nie musiał długo czekać na swój nowy domek:] 6 października br. Leoś pojechał już na stałe do Wrocławia, gdzie w końcu poznał swoją nową mamę i nową króliczą koleżankę – Norę :] Mam nadzieję, że Leoś podbije serce Norki, tak samo jak podbił serce Pani Joasi :] Pani Joasiu, wielkie dzięki za otwarcie swojego serducha na tego małego rudzielca i obdarzenie go troskliwą opieką. Bardzo dziękuję Pani Paulinie za nieocenioną pomoc w transporcie Leonka do Wrocławia oraz Agnieszce i Robertowi, którzy dali Leosiowi cudowny dom tymczasowy :] Leonku bądź uroczym królisiem i baw się radośnie z nową króliczą koleżanką :]

Domi

Reksio z Warszawy

Reksio, to królik oddany do naszego bydgoskiego weterynarza – klinikę Dino Vet. Bardzo dziękujemy pani dr Ani, za to, że odbiera uszaki, od osób, które już nie mogą dłużej się nimi opiekować. Pani dr bardzo nam pomaga przetrzymując króliczki i dostarczając je do naszych DT. Dziękujemy!Taka była też historia Reksia. Oddany do Dino Vet, grzecznie pojechał do Warszawy, gdzie w odpowiednim momencie przeszedł zabieg kastracji. Gotowy do adopcji maluch, spodobał się Pani Jacquline, która nie tylko zdeklarowała chęć pomocy finansowej Fundacji, ale też przyjechała specjalnie z Wrocławia, aby go odebrać i bezpiecznie dostarczyć do domu! Dziękujemy Darczyńcom, którzy finansowo przyczynili się do opłacenia zabiegu kastracji, a także zakupy jedzonka dla Reksia. Ogromnie dziękujemy Pani Karinie, za opiekę nad maluchem i nauczenie go, że dobry opiekun to wspaniały przyjaciel każdego króliczka! Dziękujemy też Sylwii, za odwiedzenie DS przed wydaniem Reksiaczka :) Reksiu! Baw się dobrze i bądź grzeczny, jak do tej pory! Mieszkasz w pięknym mieście i masz cudowną mamę/ciocię/opiekunkę/panią, czy kogo tam chcesz! ;)

Ewa K.

Kreska vel Mopik z Łomianek

Kolejny maluszek w październiku trafił do nowego domku do Ostrołęki. Dziękuję pięknie Panu Rafałowi za adopcję Kreska, oraz spontaniczny i szybki osobisty przyjazd po nowego pupila! Pan Rafał zmienił imię gdyż Kreska okazała się Kreskiem. Nowe imię – Mopik, doskonale pasuje do puszystego malucha.

Gosia

Roksi i Maniek z Warszawy

Dinozaury pozdrawiają z DS! Dlaczego dinozaury? Bo kto to słyszał, żeby tyle na DS czekać?!Roksi i Maniek to para, która trafiła do Fundacji w maju 2014. Od tego czasu ponad rok szukali domu i niestety nie było zbyt wielu chętnych :Jakoś tak jest, że adoptujący boją się parek, a tymczasem para to mniejszy problem, niż pojedynczy królik! :(
>iestety tej pary nikt nie chciał. Przez ten czas parka mieszkała w DT u: pani Justyny w Warszawie, potem u pani Moniki w Łodzi, następnie u pana Wojtka w Łodzi, aż wreszcie wróciły do Warszawy (Gosiu, dziękujemy za przewiezienie króliczków!), gdzie przygarnęła je tymczasowo niezastąpiona pani Karina! Bardzo dziękujemy wszystkim domkom tymczasowym. To dzięki Wam ta adopcja zakończyła się happy endem!Dziękujemy też byłej właścicielce – pani Iwonie, która zasiliła konto Fundacji znaczną kwotą, pozwalającą na zakup jedzonka dla króliczków. Ogromne dzięki dla Wirtualnej Opiekunce – Agnieszce, która obdarowała parkę stałymi wpływami. Dziękujemy bardzo!
Maluchy długo czekały na dom. Czekały i ich oczekiwanie zakończyło się znalezieniem domku u Patryka i Ady, którzy pokochali ich od pierwszej chwili! Króliczki mają teraz prywatny ogródek do kicania i mogą się cieszyć swoim wymarzonym domkiem.W tym momencie nie mogę nie wspomnieć o naszej Wolontariuszce Beacie, która (tak czuję!) zasugerowała obecnemu domkowi tej pary.
Jak widzicie w tak fajnej ekipie adopcja musiała się udać! Cudowni ludzie, jakby otaczają Fundację gwarantują powodzenie każdej adopcji i nigdy nie można tracić nadziei.

Ewa K.

Punio w nowym domu

Punio w końcu pokicał do stałego domu. Niemalże od razu zaprzyjaźnił się tam z równie ogromnym kolegą co on sam. Kolega nazywa się Ciacho i jest przepięknym baranem francuskim. Pani Kasiu bardzo dziękuje za okazane serce poprzez przygarnięcie Punia i podarowanie mu wspaniałego domu. Dziękuję również pani Asi, która przez parę miesięcy zapewniała Puniowi dom tymczasowy gdzie Punio jadł dosłownie wszystko co napotkał na swojej drodze i poczynił niejedną szkodę ponieważ jego ząbkom nie obce były też kable;)

Sylwia

Gacek z Białegostoku

Uf, udało się. 25.10. Gacek dojechał do swojego domku w Poznaniu.
Składam serdecznie podziękowania Monice, która była domem tymczasowym, Monice która była opiekunem wirtualnym i Panu Maćkowi który pomógł pokryć koszty kastracji!!! Adopcja nie doszłaby do skutku, gdyby nie Pani Ania, która postanowiła dać dom małemu króliczkowi. Bardzo długo szukaliśmy transportu, nie było to łatwe. Prawie po miesiącu udało się. Bardzo dziękuję mojemu osobistemu mężowi za zawiezienie królika do Warszawy, niezastąpionej Gosi, która odebrała malca i podała go na transport do Poznania.
Taki mały króliczek, a tyle osób przyczyniło się do jego szczęścia. Jeszcze raz z serca wszystkim dziękuję.
Pani Aniu powodzenia w rozpieszczaniu Gacora ;)

Gosia

Orka z Łomianek

24.10 do nowego domku pojechał Orka. To stateczny, poważny króliczek, który w nowym domku pokazał na co go stać. Wesoło łobuzuje i zwiedza nowe terytorium. Bardzo dziękuję Pani Marysi, która po stracie swojego domownika, postanowiła dać domek kolejnemu króliczkowi. Pani Marysiu życzę wiele wspaniałych chwil z nowym domownikiem!

Gosia

Kalia z Katowic

Kiedy do nas trafiła miała nie wiele ponad 400g, zasmarkany nosek i nie wiedziała co się dzieje. Zaczęliśmy walkę o zdrowie. Każdy gram był na wagę złota. Każdy dzień był darem. Katarku się pozbyliśmy to w jego miejsce pojawiły się kokcydia i owsiki. Znowu walka, znowu podawanie leków kilka razy dziennie. Mała jednak dała radę. Rozkwitała powolutku. Podbiła nie jedno serce. Los jednak chciał by mała zajęła miejsce w rodzinie gdzie uszate serce zgasło. W ten sposób dziś ma już swoją rodzinę gdzie jest kochana i rozpieszczana, gdzie wszyscy dbają o to by niczego jej nie zabrakło. Dziękuję Pani Bożenie za bycie wirtualnym opiekunem bo to dzięki niej mogliśmy spokojnie leczyć maleńką. Dziękuję ekipie Reptilio Katowice z wetem Szymonem na czele za pomoc w walce o o to maleńkie życie. Dziękuję Michałowi za rozpieszczanie małej na DT i podawanie leków. Dziękuję również Pani Asi i jej rodzinie za przygarnięcie malutkiej po stracie swojego uszatego. Maleńka życzę Ci samych cudownych chwil, brykaj i psoć do woli. Pamiętaj, że na zawsze masz już u nas miejsce.

Kasia

Hana z Katowic

Malutka Hana, czarna perełka z serduszkiem na nosku czekała prawie rok na nowy domek. Siedziała grzecznie i czekała. Nikt jej nie widział. Dojrzała ją Pani Monika, która postanowiła przygarnąć ją dla swojego uszatego kawalera. Dziś już wiemy, że maluchy się dogadały i że Hana ma swój mały raj na ziemi. Dziękuję Kasi za bycie Wirtualnym opiekunem bo dzięki niej mogliśmy opłacać faktury. Dziękuję Małgosi i Agacie za podarowanie małej dwóch cudownych domów tymczasowych. Piotrowi z Łodzi dziękuję za pomoc w adopcji, ekipie Reptilio w Katowicach za opiekę medyczną nad malutką. Szczególnie jednak dziękuję Monice i jej rodzinie za przygarnięcie małej pod swój dach. Baw się dobrze kochana perełko.

Kasia

Panda z Katowic

Panda uratowany razem z Rogerem od stania się kolacją dla węża przez Roberta i jego narzeczoną – dziękuję Wam za to. Rozkochiwał nie jedno serce wszędzie tam gdzie się pojawił. Mnie w sobie tak rozkochał, że powiedziałam “dogadasz się z resztą to zostaniesz”. I tak dzisiaj oficjalnie mogę powiedzieć, że Pandzioch zostaje. Staje się całkowicie bezklatkowym królikiem, który będzie miał brata i siostry. Zaprzyjaźnianie trwa więc prosimy o kciuki ale nie ukrywam, że wszyscy jesteśmy dobrej myśli :D . Pandziu mam nadzieję, że będzie Ci dobrze.

Kasia

Hikaru z Katowic

Pamiętacie jeszcze Hikaru? Tą kruszynkę znalezioną na osiedlowym podwórku w lipcu 2014 r. Ten maluch przesiedział w fundacji 5 miesięcy po czym znalazł dom. Wszyscy myśleliśmy, że historia zakończyła się happy endem. Niestety z przyczyn rodzinnych Agnieszka musiała oddać chłopaka, a ja postanowiłam, że znajdę mu super domek i od razu pojedzie do domu tylko dlatego by nie musiał przechodzić stresów związanych z przeprowadzkami. Na szczęście dzień wcześniej spotkałam się na rozmowie przedadopcyjnej z Błażejem. Od razu wiedziałam, że razem z rodziną mają ogromne serca dla zwierząt i cierpliwość, której tak bardzo czasem potrzeba przy opiece. Zaproponowałam tego małego bohatera. W odpowiedzi dostałam krótką informację, że to jest ten. Tak więc dziś jedna rodzina odwiozła Hikaru, a druga zabrała od razu do siebie. W ten sposób wiem, że maluch nie musiał przeżywać wielu przeprowadzek. Dziękuję Błażejowi i jego rodzinie za chęć przygarnięcia naszego podopiecznego. Hikaru bądź szczęśliwy bo tym razem czuję, że będzie dobrze. No i do zobaczenia podczas śląskich akcji w Reptilio ;) .

Kasia

Merlin z Wrocławia

W październiku dopełniły się formalności i Merlin, który był w domu tymczasowym u Moniki, został prawowitym Panem domu ;) . Merlinek dołączył do Dollores (dawniej John Snow – również z naszej fundacji) i oboje łobuzują pod czujnym okiem Moniki. Monice dziękujemy za cudowny dom dla uszatych a Pani Agnieszce za wspaniały dom tymczasowy we Wrocławiu.

Sylwia i Iza

Roger z Lublińca

Roger, uroczy i wystraszony chłopak. Mała kulka futra. Odebrany przez dobre Anioły od bycia kolacją dla węża. Trafił do domu tymczasowego u Magdy, która zadbała o jego image. Długo jednak nie musiał czekać. Rozkochał w sobie Ewelinę i jej rodzinę. Pod koniec września chłopak pojechał do nowego domu. Dziękuję Magdzie za tymczasową opiekę, Lucynie za transport do nowego domu, Marcie za pomoc w adopcji, a Ewelinie i jej rodzinie dziękuję za otwarcie serca na tą małą kulkę. Rogerku bądź miły i baw się dobrze :)

Kasia

Kokos z Katowic

Kokos, oddany przez załogę jednego ze śląskich sklepów zoologicznych po tym jak nie mieli już możliwości by dalej go leczyć (były dwa wyjścia: powrót do hodowcy lub oddanie go pod naszą opiekę). Kokos przeszedł ciężką walkę. Dzienne podawanie leków, kropienie do oczu, odciąganie śpików i tak dzień w dzień kilka razy na dobę. On to dzielnie znosił i walczył. Po tym wszystkim pozostały już sporadyczne suche kichnięcia (ale ze względu na bakterię można to tylko zaleczać). Dziękuję całej ekipie ze sklepu za podjęcie prawidłowej decyzji, Weronice za bycie wirtualnym opiekunem i każdemu kto na tego szkraba podarował chociaż grosik bo dzięki Wam nie musieliśmy się martwić o faktury. Dziękuję też całej ekipie Przychodni Weterynaryjnej Reptilio z wetem Szymonem na czele za pomoc w walce, Michałowi za wożenie do weta i za podawanie leków oraz każdemu kto kierował ciepłe myśli w stronę tego malucha. Szczególnie jednak dziękuję Izie, Michałowi i Bartkowi za otwarcie serca i przygarnięcie tego małego cuda do swojej rodziny. Kokosiku bądź szczęśliwy, będziemy o Tobie pamiętać.

Kasia

Karotka z Raciborza

Karotka została oddana przez właścicieli z niewiadomego powodu (Aniu dziękuję za informację i bycie łącznikiem). Izie i Dorocie dziękuję za dogranie akcji logistycznej z przewozem. Dorocie dodatkowo dziękuję za bycie domem tymczasowym, bycie majsterkowiczem podczas łatania klatki i pokazanie malutkiej, że ludzie są super, miseczka będzie zawsze pełna, a sianko będzie w paśniku. Karotka rozkochiwała w sobie wiele serc ale w ostateczności los wybrał Basię i jej rodzinę. Basiu dziękuję Ci za okazanie serduszka i mam nadzieję, że Karotka stworzy z Wami świetny team. Karotko dziękuję Ci. Dzięki Tobie poznałam kolejnych ludzi, którym los uszatych nie jest obojętny. Szalej do woli i pokazuj, że uszate są super. Kto wie może kiedyś doczekasz się uszatego kompana do zabawy ;)

Kasia

Jasiek z Lublińca

Jasiek odebrany ze sklepu zoologicznego na śląsku. Trafił do domu tymczasowego najpierw do Asi, a następnie do Magdy gdzie doczekał się nowego domu. Dżony uwielbia człowieka, jest go wszędzie pełno więc nie dziwi mnie, że każdemu trudno było się z nim rozstawać. W końcu napisała do nas Iwona “Kasiu chcemy spróbować z Dżonym” i stało się w weekend będąc w odwiedzinach u rodziny zabrałam chłopaka. W Katowicach czekała na niego Iwona ze swoją rodziną. Ten kawaler został bratem Kory (naszej dawnej podopiecznej). Mimo, że miłości jeszcze nie ma to nie ma też mowy o tym by chłopak zamieszkał w innym miejscu (podbił serca). Asi i Magdzie dziękuję za dwa kąciki by chłopak mógł poczekać na dom, a Iwonie dziękuję za taki cudowny prezent dla uszatego. Jaśku bądź grzeczny ;)

Kasia

Gru z Poznania

Zaczęło się od wyjazdu na wieś, gdzie Gru mieszkał z opiekunką, która z uwagi na nową sytuację rodzinną była zmuszona poszukać mu nowego domu. Po znalezieniu ogłoszenia natychmiast podjęliśmy decyzję, że trzeba jej w tym pomóc. I pojechaliśmy, zabraliśmy Gru i przywieźliśmy do Poznania, gdzie zamieszkał tymczasowo u Magdy i Piotrka. Nie minęło wiele czasu, nim zakochała się w nim pani Kasia, która adoptowała Pepsi i Puszka. W maju odbyła się akcja transportu Gru do nowego, kochającego domu, gdzie uszak znalazł miejsce u niecierpliwie go wyczekującej rodziny. Nam pozostaje już tylko życzyć zarówno Gru, jak i nowej rodzinie samych szczęśliwych, wypełnionych wesołymi podskokami chwil :) Dziękujemy serdecznie Magdzie i Piotrkowi, którzy stworzyli uszakowi przytulny dom tymczasowy, Asi, która wysłała do nas informację o ogłoszeniu, i oczywiście pani Kasi, która sprawnie zorganizowała transport :)

Magda, Dominika i Marta

Lili z Wrocławia

Lili pozdrawia z nowego domku. Mieszka teraz u pani Agnieszki, która zapewniła Lili nie tylko dobry dom, ale też króliczego przyjaciela:) Dziękujemy za adopcję Liluni!! Dziękuję również pani Agnieszce z Wrocławia z zapewnienie Lili DT oraz bardzo dobrą opiekę po sterylizacji!!”

Sylwia

Korki z Katowic

9.02.2014r sms od Iwony z katowickiego schroniska “kolejny uszak macie coś?? Jest duży” do tego dwa zdjęcia białej przestraszonej kulki, która swoim wzrokiem mówi tylko jedno – ja nic nie zrobiłem. Szybka decyzja i uszak trafia do mnie na tymczas. W między czasie poznajemy jego smutną historię. Wiemy już, że został znaleziony przy zwłokach swojej zmarłej opiekunki i jakby tego było mało stracił swoją króliczą partnerkę, która również zmarła. Pierwsze dni były ciężkie. Każdy ruch był dla niego ogromnym stresem, każdy nowy dźwięk i zapach doprowadzał go do zawału. Teraz jest całkowicie bezklatkowy bo do trzymania w klatce się nie nadaje. To ogromny żarłok bo zje każde ilości sianka, chodzi za człowiekiem jak pies i rozkochuje każdego kto go spotka i spojrzy w jego oczy. Dziękuję ekipie z Przychodni Marwet w Katowicach z wetem Szymonem na czele za opiekę nad maluchem podczas kastracji. Wszystkim, którzy pomogli nam zapewnić jedzonko Korkiemu w początkowym etapie bo szło ono w ogromnych ilościach (teraz już nie je na zapas). Od dziś chłopak ma swój dom. Dom, w którym może do woli psocić i nikt złego słowa nie powie. Zostaje u jednej z naszych wolontariuszek… Korki mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy, a Twoje uszate partnerki dalej będą się w Ciebie wtulać tak jak ma to miejsce teraz.

Kasia

Blanko z Katowic

Blanko to królik znaleziony w Parku Chorzowskim. Jego przyjaciel nie miał tyle szczęścia i został zabity przez psa nim nadeszła pomoc… Na szczęście jego udało się uratować i dzięki pomocy Schronisku dla zwierząt został oddany pod skrzydła Fundacji. Łysol, bo tak został roboczo nazwany trafił do mnie w tragicznym stanie wizualny, przez co został ogolony do zera. Na szczęście prócz okrutnych kołtunów okazał się zdrowym, tłuściutkim żarłokiem. Pięknie przeszedł zabieg odjajeczania i wczoraj pojechał do swojego wymarzonego domku we Wrocławiu. Pani Ani serdecznie dziękuję za przewiezienie małego z Katowic do Wrocławia, a Pani Agnieszce bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za wyrozumiałość, cierpliwość i wytrwałość. Dziękuję za zapewnienie żarłokowi cudownego domu pełnego ciepła, miłości i żarcia :D Życzę dużo szczęścia i radości z pociechy. Łysolku bądź grzeczny i nie wyżeraj wszystkiego z lodówki :D

Kinga

Marmoladek z Warszawy

Marmoladek, który w razem z mamą został odebrany z interwencji od poprzednich opiekunów, w październiku pokicał do nowego domu. Jest tam otoczony ciepłem i miłością, to będzie cudowny domek dla maluszka . Pani Natalio, serdecznie dziękujemy za przygarniecie naszego podopiecznego, Kamili dziękujemy za fantastyczny dom tymczasowy.

Beata

Kojak z Katowic

Pewnie wielu z Was pamięta Kojaka i nasz apel o pomoc dla tego kawalera. Życie go nie rozpieszczało. W skutek urazu mechanicznego dostał wylewu do oka, a w drugim pojawiła się mgiełka. Jego “rodzina” przyniosła go do uspania. Jednak Pani wet wiele nie myśląc skontaktowała się z naszym wetem Szymonem i poprosiła o pomoc. Szybka akcja i kilka dni później mały był już w Przychodni Reptilio. Oczy nie wyglądały najlepiej. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że chłopak w najgorszym wypadku może je stracić. Postanowiliśmy jednak dać mu szansę. Kilka razy dziennie kropienie oczu, i podawanie leków, wizyty w przychodni. Kojak jednak wszystko dzielnie znosił i pokazywał, że będzie walczył bo tylu ludzi przecież na niego liczy. Walka trwała kilka miesięcy. Walkę na chwilę obecną wygraliśmy, a w nagrodę Kojak zyskał wspaniałą rodzinę. Dziękuję wszystkim, którzy kibicowali maluchowi, wszystkim, którzy wpłacili nawet najmniejszą kwotę by pomóc walczyć o zdrowie chłopaka. Dziękuję wetowi Szymonowi i ekipie Reptilio Katowice za opiekę medyczną. Dziękuję też Agacie, która po zakończeniu leczenia zajęła się chłopakiem jako tymczasowy opiekun. Największe jednak podziękowania kieruję do Pani Eli i jej rodziny za przygarnięcie tego malucha pod swój dach. U Was wiem, że będzie miał jak w raju. Kojaku kochanie bądź grzeczny i dogadaj się ze swoim uszatym kolegą. Będziemy o Tobie pamiętać i do zobaczenia podczas spotkań w Reptilio ;)

Kasia

Albertyna z Warszawy

Albertyna trafiła do mnie na DT w sierpniu, już pierwszego dnia odbierając ją od opiekunki, która musiała pilnie wyjechać … zaiskrzyło między nami. Chodź pamiętam jak dziś moje zdziwienie kiedy przywitało mnie prawie 6kg szczęścia, a miało być tylko 3kg. Albertyna to królik hodowlany, została uratowana przed śmiercią … miała skończyć jako futro, pasztet. Jest tak niesamowitym królikiem, że czasem się zastanawiam, czy los nie postawił nas sobie specjalnie na drodze, abym mogła teraz innym opowiedzieć jak cudownym przyjacielem potrafi być królik hodowlany.Fakt potrzebuje więcej przestrzeni, ale dzięki swoim gabarytom również jest bardziej kontaktowa, sama w ręcz prosi o pieszczochy, rozkłada się jakby mówiła „głaszcz mnie tak cały czas i nie przestawaj” czasem trwa to nawet godzinę, nauczona korzystania z kuwety potrafi czystością dorównać kotu.Jestem niezmiernie szczęśliwa, że Albertyna zostaje z nami, tak dziś 3-11-2015r. podjęliśmy rodzinną decyzję jej DT to teraz DS. Ona jest moja i kocham ją.

Beata

Baksia z Krakowa

Baksia wraz ze swymi opiekunami czekała pod drzwiami mojego mieszkania. Opiekunowie musieli wyjechać za granicę i nie mieli co zrobić z królisią. Baksia została wysterylizowana i w drugi weekend listopada pojechała do swojej nowej opiekunki Ani. Baksiula już od pierwszych chwil łobuzuje w nowym domu i czeka ją zaprzyjaźnianie z psem. Aniu dziękujemy za przygarniecie Baksi. !

Iza

Kardamon z Katowic

Kardamon – mała wystraszona kulka, która ledwo oddychała przez zawalony ropą nosek. Kardamon został odebrany ze sklepu zoologicznego razem z Kają i wówczas zaczęliśmy walczyć o lepsze jutro. Kardamon spędził trzy miesiące w lecznicy gdzie miał swoje wzloty i upadki. Raz bywało lepiej innym razem było widać już brak woli walki. Przy ostatnim takim spadku dostałam maila od Pani Eli, z którego szło wywnioskować jasny przekaz – chce by Kardamon był częścią mojej rodziny i poczekam ile tylko będzie trzeba. W ten oto sposób Kardamon w dniu dzisiejszym powędrował do domu. Domu gdzie czekała na niego Pani Ela i królicza koleżanka – Zara (tak, to nasza była podopieczna o trzech łapkach). Kardamon ma problemy ze zdrowiem ale dla jego nowej rodziny to żaden problem. Z tego co wiem Zarunia już się nim zaopiekowała i pokazuje ile mają fajnych kryjówek. Dziękuję wszystkim, którzy wpłacali pieniążki na leczenie i kastrację Kardamona. Dziękuję wet. Szymonowi, wet. Kasi i Karolinie (czyli ekipie Przychodni Reptilio) za opiekę nad tym maluchem. Szczególnie jednak dziękuję Pani Eli i Zarusi za przygarnięcie chłopaka i stworzenie mu cudownego domu. Bądź szczęśliwy myszko.

Kasia

Buba z Wrocławia

Nasza Buba zostaje w swoim dotychczasowym DT, który został jej DS:) Bardzo nas to cieszy gdyż pani Natalia i jej mama doskonale się opiekowały Bubą podczas jej choroby i zapewniły jej wspaniałe warunki. Buba stała się członkiem rodziny i została nawet zabrana na ślub pani Natalii:) Oto co o stanie zdrowia Buby, cierpiącej na e.c, pisze pani Natalia: “Z Bubą wszystko jest w najlepszym porządku. Króliczek zachowuje się jak zdrowy. Kica, je za trzech, myje się samodzielnie. Nie traci już równowagi. Główka co prawda pozostała w pozycji z czasów choroby, ale mimo to królinka świetnie sobie radzi. Dostaje w dalszym ciągu leki na rozrzedzenie żółci i w ostatnim usg pęcherzyk i wątroba są już czyste. Znajomi i Rodzina, którzy znają Bubę z czasów jej przewracania się bez powodu, leżenia we własnych odchodach, dokarmiania, pojenia etc. nie są w stanie uwierzyć, że królisia żyje i ma się bardzo dobrze. Jakby tego było mało Bubek reaguje na nas z radością, trąca nosem, kręci ósemki i jest pierwsza do miziania. Bardzo łagodna i uległa, byleby móc czuć bliskość człowieka.
Pani Natalio bardzo dziękujemy za podarowanie Bubie nowego domu gdzie jest otoczona miłością, troską i czułością:)

Sylwia

Szczotek z Warszawy

Szczotek to króliczek uratowany przez Panią dr Anię z kliniki Dino Vet :) Maluszek przeszedł u nas zabieg kastracji i spędził swoje królicze, tymczasowe wakacje na DT u Pani Kariny – dziękujemy :) Dziękujemy także panu Marcinowi za bycie Wirtualnym Opiekunem malucha. Szczotek odnalazł swoje szczęście u boku adopcyjnej Molly na Śląsku. Dziękujemy serdecznie Agnieszce i jej rodzinie za przygarnięcie Szczoteczka! Króliczku nasz kochany nie narób wstydu, nie gryź kabli i pamiętaj – promowałam Cię jako spokojnego i grzecznego – na razie musisz udawać, że to prawda :P Powodzenia! :)

Ewa K.

Franek i Zuzia z Krakowa

Franek i Zuzia oddanie pod opiekę Fundacji szybko znaleźli DT u naszej niezawodnej Kasi P. – Kasiu, Ty wiesz! Zuzia potrzebowała sterylizacji, bo troszkę nękała Franiusia, ale i to się udało wykonać dzięki naszym darczyńcom. Wreszcie naszymi zakochańcami zainteresowała się Pani Ada wraz z rodzinką, ciepły dom gotowy przyjąć dwa baranki i ofiarować im pełną swobodę. Dziękuję Pani Adzie wraz z rodziną za otwarcie serca, dziękuję KAsi za cudowne DT, dziękuję też Piotrkowi, który błyskawicznie przetransportował baranki z Krakowa do Wrocławia. Fajnie jest wrócić do takich historii.

Magda T i Sylwia

Akira z Bytomia

Akira został oddany pod opiekę Fundacji przez Pana Witolda, który jak zawsze pomaga, wykonuje zabieg, szczepi i odwozi maluchy na miejsce pomagając im zacząć nowe życie za co, po raz kolejny już, dziękuję. Akira chwilkę czekał, było parę zgłoszeń, ale to Pani Ania bardzo szybko zgodziła się na rozmowę przed adopcyjną, najpierw zdecydowała się zostać DT dla pięknego biszkopcika, wsiadła w samochód z koleżanką i przyjechały po misia do Krakowa, aby zabrać go do Bytomia. Tam czekała panna, stan cywilny: wolna. Cóż będziemy dużo mówić, miłości od pierwszego wejrzenia nie było, ale do tanga trzeba dwojga i w końcu zatańczyli. Dziękuję wszystkim zaangażowanym, Panu Witoldowi, Kasi i Pani Ani oraz jej rodzinie za ciepły dom dla Akiry. Bądź grzeczny, zdrowy i szczęśliwy!

Magda T

Gosia z Rudy Śląskiej

Gosia – czarna hodowlana królinka z klapniętymi uszami. Podczas jednego dnia pojawiło się ogłoszenie o konieczności oddania maleńkiej. Nie myśląc za długo postanowiliśmy pomóc w szukaniu nowej rodziny. Na szybko był potrzebny dom tymczasowy by maleńkiej zapewnić bezpieczeństwo i tu z pomocą jak zwykle przyszła nasza kochana Agnieszka – Agnieszko dziękujemy za szybką decyzję i za okazane serducho. Aga małej pokazała skrawek króliczego raju bo niczego jej nie brakowało, zaopiekowała się nią również po zabiegu kastracji. W międzyczasie w Gosi zakochała się Magda i Paweł. Dwoje cudownych ludzi, którzy jak tylko zobaczyli jej zdjęcie postanowili ją przygarnąć. Gosieńka obecnie mieszka z Jimim i mają się rewelacyjnie. Wszystko robią wspólnie ;) Dziękuję nowej rodzinie za przyjęcie Gosi do siebie. Wiemy, że będzie miała u Was bardzo dobrze.

Kasia

Sachmet i Sammael z Katowic

Sachmet i Sammael to para rodzeństwa (z piątki), która przyszła na świat w czerwcu. Od samego początku pod czujnym okiem Kingi maluchy rosły jak na drożdżach. Każdy po kolei rozkochiwał w sobie człowieka. Tak też stało się z Pawłem i z jego narzeczoną. Początkowo chcieli przygarnąć jednego uszatego, ale przecież jeden a dwa to już mała różnica tym bardziej, że są zaprzyjaźnione i razem się wychowywały. Decyzja zapadła “zakochaliśmy się w Sachmet i jej braciszku”. Szybka akcja i w ciągu kilku dni maluchy już były w nowym domu. Dziękuję Kindze za odchowanie maluchów, a Pawłowi i jego rodzinie za otwarcie serca i przygarnięcie tych dwóch sreberek. Bądźcie szczęśliwi.

Kasia

Koral z Dąbrowy Górniczej

Koral powróciła do adopcji z powodu sytuacji rodzinnej. Długo jednak nie była u nas gdyż szybko wypatrzyła ją Ola, która od pewnego czasu zastanawiała się nad towarzyszką dla Filipa. W ten oto sposób nie tak dawno Koral pokicała do siebie. Małgosiu dziękuję za opiekę nad małą, a Tobie Olu dziękuję za otwarcie serca na Koral i decyzję o stworzeniu jej rodziny. Koral bądź grzeczna i zapoznawaj się z Filipem. Wiem, że będziecie stanowić świetną parę.

Kasia

Thor z Warszawy

Thor to króliczek, który trafił pod opiekę fundacji w lipcu 2015 razem ze straszą siostrą Fioną. Mały rozrabiaka szybko chwycił za serce Panią Weterynarz Asię, która postanowiła, że zapewni mu dom stały. Trafił do nowego domu a tam czekała na niego żona – Sabado. Też biało-czarna, też duża i też piękna. Króliki szybko przypadły sobie do gustu i rozpoczęły wspólną eksplorację mieszkania właścicielki. Chłopak wiernie podąża śladami starszej koleżanki i uczy się wszystkiego od niej. Ostatnio jednak przerósł mistrza, nauczył się otwierać szafkę i wyciągać resztki ze śmieci…. smacznego! Pani Asi bardzo dziękujemy! choć wiemy, serce nie sługa :) . Podziękowania również kieruję dla Dorotki, która była wspaniałym domem tymczasowym. Thor bądź szczęśliwy u boku swojej uroczej żony

Dominika

Vanish z Krakowa

Vanish trafiła do nas we wrześniu i dzięki naszej niezastąpionej Ani S z Krakowa bardzo szybko została objęta opieką. Przeszła zabieg sterylizacji a na naszym FB wypatrzyła ją rodzina Pani Katarzyny ze Skawiny. Starannie przygotowali się na przyjęcie kolejnego bezdomnego zwierzątka pod swój dach i od kilku dni królinka zadomawia się już w nowej rodzinie :) Dziękujemy wszystkim którzy przyczynili się do szczęścia Vanish a zwłaszcza Pani Katarzynie i jej rodzinie za przyjęcie jej pod swój ciepły dach.

Ewa D

Piszczałka z Warszawy

Piszczałka to króliczek podrzucony do lecznicy w bardzo złym stanie. Mała miała duże problemy z zębami i wymagała długo trwałego leczenia. Dzielnie i cierpliwie znosiła wszelkie zabiegi, nigdy nie okazując zdenerwowania czy irytacji. Straciła wszystkie zęby po lewej stronie i do tej pory wymaga częstych wizyt u stomatologa. Mimo wszelkich problemów pokochała ją Pani Joanna i postanowiła przedstawić swojemu 13- letniemu królikowi Mańkowi. Nie w pełni sprawna młoda dama przypadła do gustu staruszkowi i tworzą teraz szczęśliwą parę.Dziękujemy Pani Joannie za otoczenie opieką i miłością Franki, takie imię dostała od nowej opiekunki. Dorocie dziękujemy, że podjęła się walki o małą i była wspaniałym domem tymczasowym.

Beata

Kruszyn miniaturka i jego nowy dom :)

Pamiętacie tego miniaturowego niespełna 5 kg króliczego chłopca Kruszyna? :] Ten ogrom futra do miziania, przytulania i kochania? :D Oto jego krótka historia.

Ten pokaźnych rozmiarów Maluch trafił do nas w październiku. Od samego początku cieszył się on dużym zainteresowaniem ze względu na swoje niecodzienne wymiary. Jednak pewnego listopadowego dnia wypatrzyła go Pani Ula, która zapragnęła dać mu nowy dom. Fakt, że Kruszynek swoimi gabarytami przypomina sporej wielkości kota… nie odstraszył Pani Uli, a wręcz zmotywował ją do podjęcia rozmów w sprawie jego adopcji. Proces adopcyjny przebiegł sprawnie i pod koniec listopada Mały był już w swoim domku stałym, gdzie poznaje nowych domowników i nowego króliczego kompana Karmelka.

Pani Ulu, dziękuję za przyjęcie pod swój dach naszego małego Kruszyna, Kinga, dzięki wielkie za zapewnienie Maluchowi domu tymczasowego :) Kruszynku, baw się dobrze w nowym domku i uważaj na swojego naprawdę miniaturowego kolegę Karmelka :]

Domi

Kiwiś i Doktorek w jednym stali domu… :)

Kiwiś i Doktorek to dwaj króliczy bracia. Jak to rodzeństwo – nierozłączni, dlatego też do adopcji mogli iść jedynie we dwóch! Nie wiadomo do końca, z jakich powodów, ale sparowanym króliczkom ciężej jest znaleźć swój upragniony dom. Na szczęście chłopcy nie musieli długo czekać, gdyż w listopadzie zainteresowała się nimi Agnieszka z Poznania. Po długich poszukiwaniach transportu, dzięki pomocy Pani Eli, udało im się trafić z Katowic do Poznania, gdzie ze zniecierpliwieniem czekała na nich nowa rodzina. Od pierwszego grudnia wszyscy są już w komplecie i z każdym dniem poznają się co raz bliżej! :]

Agnieszko, Janku, dziękuję Wam bardzo za wzięcie pod swój dach Kiwiego i Doktorka i obdarzenie ich ciepłem i miłością!

Kinga, dzięki Ci bardzo za tymczasową opiekę nad Maluchami!

Pani Elu, dzięki Pani rodzeństwo bezpiecznie dojechało do swojego nowego domu, za co serdecznie dziękujemy!

Kiwisiu i Doktorku, bądźcie grzecznymi chłopcami, wyluzujcie trochę i dajcie odrobinę wytchnienia nowej Mamie i nowemu Tacie! ;)

Domi

Królik Precelek adopcja 5.12.2015

Precelek w obiektywie swojej opiekunki Sylwii jak sama o nim mówi synuś jest ślicznym, drobniutkim i odważnym króliczkiem. Ciekawski i bardzo inteligentny uszak uparcie przeczesuje każdy kąt mieszkania i ma już swoje ulubione królicze ścieżki. Uwielbia wędrować i wynajdować coraz to nowe kryjówki. Po wyczerpujących eskapadach zwykle udaje się do klatki, żeby zjeść trochę sianka albo szybko przegryźć liść suszonej babki lancetowatej. Czasami ujawnia się jego druga natura – jest najsłodszym miziakiem! Zwłaszcza wieczorem, przed snem, wskakuje na łózko i z nieustraszonego wędrowca zamienia się w przytulaśną, liżącą po twarzy i rękach, domagającą się głaskania i uwagi, puchatą kulkę. Sylwia dziękuje za przygarniecie synusia, jak zawsze w tym miejscu dziękuje również Kamili za byciem dla malucha domem tymczasowym z ogromnym pokładem miłości.

Beata

Karotka ze Skoczowa

Karotka nie miała szczęścia w swoim życiu. Najpierw oddana z tragicznych warunków trafiła do domu gdzie była oczkiem w głowie. Pech jednak chciał, że nowa opiekunka nabawiła się alergii. Długo rozmawiałyśmy i starałyśmy się znaleźć rozwiązanie takie by Karotka mogła pozostać. Niestety los chciał inaczej – alergia się pogłębiała. Musiała zapaść najtrudniejsza decyzja – Karotka musi znaleźć dom gdzie bez problemu będzie mogła żyć. W ten sposób Karotka trafiła do Justyny do Skoczowa gdzie miała zapewniony dach nad głową do czasu znalezienia domku za co dziękuję. Z początkiem grudnia Karotka postanowiła jednak przeprowadzić się do Częstochowy. Dlaczego? Ponieważ Pani Magda po śmierci swojej uszatej postanowiła ją przygarnąć do siebie. Pani Magdo dziękuję za serce i stalowe nerwy podczas zaprzyjaźniania (wiem, że nie było łatwo ale już jesteśmy bliżej niż dalej ;) ). Karotko bądź szczęśliwa i dogaduje się ze swoim nowym rodzeństwem.

Kasia

Bazia z Warszawy

Bazia to jedna z córek Pyzy do której szczęście uśmiechnęło się 24.10.2015. Swój domek znalazła u Doroty i jej córki Madzi które razem zakochały się w małej od pierwszego wejrzenia. Bazia zyskała nie tylko dom ale też nowego przyjaciela owczarka niemieckiego, który również pokochał maleńką od razu. Baziu życzę Ci dużo zdrówka i wiele zabawy. Bądź grzeczna Maleńka.

Ania Cz.

Leti z Warszawy

Leti siostra Domma dużo dłużej czekała na swój domek. Dla tej małej księżniczki szczęście uśmiechnęło się 11.03.2015. Mimo swojej niepełnosprawności, mała choruje na slay leg, zdobyła serce Oli która zakochała się w niej bez pamięci. Olu ogromnie dziękuje Ci za stworzenie domku dla małej mimo jej ułomności, A Tobie maleńka księżniczko życzę wiele wspaniałych dni. Bądź zdrowa i grzeczna.

Ania Cz.

Simba z Tych

Simba, uszak odebrany przez Monikę od ludzi dla których tak jak Mila był zbędny. Przeszedł przez dwa domy tymczasowe – pierwszy w Legnicy u Moniki gdzie został wyleczony z świerzbowca, drugi w Tychach u Roberta i jego narzeczonej gdzie był rozpieszczany na potęgę i którzy zajęli się nim po zabiegu kastracji. W końcu dziękuje pewnej uroczej młodej damie (Zuzi) i jej mamie (Magdzie) za przygarnięcie uszaka. Zuziu moim marzeniem jest by każde dziecko w Twoim wieku wykazywało się takim odpowiedzialnym podejściem do zwierząt. Dla osób, które nie były wtajemniczone tylko wspomnę, że to Zuzia powiedziała mamie po przestudiowaniu internetu, że chce króliczka i że fajnie byłoby adoptować takiego, który stracił dom. Magdo dziękuję Ci za to, że uczysz Zuzie odpowiedzialności. Simba bądź grzeczny i pamiętaj, że tornistra od Zuzi i prac domowych się nie jada ;) Bądźcie szczęśliwi :)

Kasia

Mila z Raciborza

Mila, tak jak Simba odebrana przez Monikę od rodziny gdzie była zbędna. Monika pokazywała jej w Legnicy, że ludzie są fajni. Później pokazywała to Dorota, która codziennie martwiła się o tą małą zastanawiając się co tym razem wymyśli ;) Mila szybko podbiła serce i zapadła decyzja, że Mila zostaje w Raciborzu. Dziękuję wszystkim, którzy pokazali Mili, że ludzie mogą być fajni.

Kasia

Matylda z Gliwic

Matylda, uszata odebrana ze sklepu zoologicznego przez Asię (dziękujemy). Od samego początku przebywania w domu tymczasowym pokazywała, jak bardzo jest towarzyska. Matylda szybko podbiła serce Iwony, która postanowiła ją przygarnąć. Początkowo miała być sama ale los chciał inaczej. Iwona w tzw. między czasie przygarnęła białego samczyka. Dla Matyldy jednak nie oznaczało to zmiany zdania przez nową rodzinę. Oboje razem przeszli zabiegi kastracji, następnie dochodzili do siebie w różnych częściach Gliwic by po kilku dniach razem zamieszkać. Może nie od razu wpadli sobie w oko ale najważniejsze jest to, że obecnie świata poza sobą nie widzą. Iwona dziękuję Ci za ofiarowanie domu tej kruszynce i stworzenie domu takiego już na zawsze.

Kasia

Bolek z Katowic

Pod koniec października napisała do nas Karolina, że pewien uszak siedzi sam w starym ciemnym i zimnym domu, bez wody, a za jedzenie służyła mu tylko stara piętka chleba. Karolina nie wiele myśląc postanowiła go zabrać. Kilka dni później wylądował na pierwszej wizycie w Reptilio. Diagnoza: świerzbowiec uszny, a uszy “zabetonowane” tak, że ciężko mówić o tym by cokolwiek słyszał i o tym jak bardzo go to musiało boleć. Zaczęliśmy leczyć między innymi dzięki Waszej pomocy. Mieliśmy środki i mogliśmy bezpiecznie pomóc tej czarnej klusce w powrocie do zdrowia. Dziękuję dwóm Karolinom za opiekę nad “małym” do czasu znalezienia domku, a Magdzie, która się w nim zakochała dziękuję za przygarnięcie go pod swój dach. Bolusiu bądź dzielny i nie zniechęcaj do siebie innych zwierzaków ;) Kto wie może kiedyś doczekasz się uszatej koleżanki ;)

Kasia

Mała Mi z Warszawy

Mała Mi, obecnie Penelopka, ostatecznie postanowiła zostać w swoim domku stałym! :) Malutka pochłonęła rurę od odkurzacza, dwie ładowarki, część dywanu, dwie kuwety, a obecnie zabrała się za klatkę… Trudno jest pokochać takiego królika, na szczęście mam jakieś szczęście do domków stałych i nie brakuje im cierpliwości :) Mała wiedziała, że droga do serca nowych opiekunów prowadzi przez serce ich króliczka Pysia, który odnalazł w niej partnerkę do psot i wspólnego pałaszowania smakołyków. Pysiu, opiekuj się ładnie żoną/siostrą/sąsiadką z klatki, czy jak tam chcesz ją nazywać ;) . Dziękuję Gabinetowi wet. Kajman za tymczasowe przygarnięcie malutkiej, a także klinice Pulsvet za bezproblemowe przeprowadzenie sterylizacji i potrzebnych badań. Dziękujemy Kamili i Paulinie z uratowanie nas i bycie DT dla królinki :) Paulino, pamiętasz, jak pisałam Ci, że spadłaś mi z nieba! Ja to pamiętam i nigdy nie zapomnę! Marto, dziękuję Tobie i Twojemu Mężowi za przygarnięcie tego trudnego, a tak kochanego króliczka. Głęboko wierzę, że Penelopka przestanie demolować Wam mieszkanie, tylko potrzebuje zrozumieć, ze ma u Was domek i nikt jej już nigdy nie zabierze. Bardzo się cieszę, że malutka ma świadomy, odpowiedzialny i przemyślany domek. Dla Pośrednika Adopcyjnego, to najwyższa nagroda! To się nazywa happy end!

Ewa K.

Panna Migotka i Kania z Bydgoszczy

Panna Migotka była “wytwórnią” małych króliczków w pseudohodowli. Rodziła, a raczej produkowała młode. Była przy tym małowydajna, więc były właściciel, bo opiekunem bym tego nie nazwała, postanowił ją oddać. Kpiąc z nas zaproponował, aby odebrać ją przy tablicy wjazdowej do wsi Królikowo… Nie komentujmy tego proszę :) Migotka trafiła do Dino Vet, gdzie przeszła zabieg sterylizacji i odkryła, ze nikt niczego od niej już nie oczekuje, za to sianko dokładają do woli :) . Migotka nie musiała długo czekać na dom. Zainteresowała się nią Diana z Warszawy i mała otrzymała na stronie adopcyjnej status “adopcja w toku”. Podróż do nowego, stałego domku pod Warszawą Migotka odbyła w towarzystwie Kani. Domyślam się, że Kani było troszkę smutno, bo ona nie miała przecież kolejek chętnych do adopcji. Panienki zgodnie jechały razem, więc pani dr (dziękujemy za dostawę!!!) umieściła je razem w transporterze. Dziewczynki tak ładnie się tuliły… Diana odebrała wczesnym rankiem królinki i… ku mojego zaskoczeniu oznajmiła, że chce zabrać je OBIE do siebie do domku! Dziś królinki już się nie lubią i na razie nie mieszkają razem :P Wierzę, że z czasem znowu się polubią, ale na razie dajemy im czas na wyciszenie się i przyzwyczajenie do nowego domku . Nie umiem określić, jak bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że Migotka porywa do swojego domku także Kanię! :) Nie powiem Wam też, że tego dnia znalazł się domek dla Nemo, bo wyjdę na płaczkę, która tylko ryczy, jak króliki znajdują domy ;) Fakt jest faktem, to był dzień cudów i ta adopcja jest kolejnym przykładem na to, że jest jeszcze bardzo dużo dobrych osób na świecie.

Migotko, Kaniu, proszę nie psocić za bardzo. Nikt Was już nie skrzywdzi!

Ewa K.

Chmurka z Bydgoszczy

Chmurka to Dino-Vetowy podrzutek. Nie wiemy zbyt wiele o jej historii, mała była zadbana, ale trudno powiedzieć jaką przeszłość ma ta mała łaciata piękność. Królinka przeszła u nas zabieg sterylizacji i przymierzała się do aranżowanego małżeństwa, które miało nastąpić za kilka tygodni. Niespodziewanie na jej drodze pojawiła się Patrycja, która zdecydowała się przygarnąć malutką od zaraz i tym samym pozwolić jej przeżyć nadchodzące święta już u siebie. Mam nadzieję, że Chmurka nie powie nic złego na nasz temat w Wigilijną noc ;) Dziękujemy ekipie Dino Vet za tymczasowe przygarnięcie malutkiej i podarowanie jej szansy na lepszą przyszłość. Wiem od pani dr, że bardzo polubiliście tę pięknotkę :) Patrycji, życzymy Ci powodzenia i cieszymy się, że zostałaś naszym domkiem stałym! Chmurko, życzę Ci dużo prezentów pod choinką, może dostaniesz też rózgę np. z pędami brzozy ;)

Ewa K.

Nemo z Bydgoszczy

Naprawdę nie wiem od czego zacząć! Chyba jeszcze żaden królik tak pozytywnie mnie nie zaskoczył, jak Nemiak. Co ta miłość robi z człowiekiem! Yyyyy z królikiem! Ale od początku…Nemo to typowa superbida. Dramatyczne warunki, niedożywienie… Właśnie tak wyglądały pierwsze lata (!!!) życia Nemo. Nic dziwnego, że króliczek nie potrafił kicać (miał tak malutką klatkę, że nie był w stanie się przemieszczać), nic dziwnego, że człowiek dla tego uszaka był niczym innym, jak wrogiem… Traumatyczne życie Nemo miała przerwać decyzja ex właścicielki o… przekazanie go psom na zagryzienie… Tak. Takie historie naprawdę mają miejsce. Czasem jednak życie pisze inne scenariusze i tak oto na drodze Nema pojawiła się Pani Dorota. To ona wyciągnęła go z tych nieludzkich warunków i dała nam znać, że króliczek potrzebuje pomocy. Ogromne dzięki Pani Doroto! Kolejny przystanek Nemusia to Dino Vet. Króliczek przeszedł zabieg kastracji i został doprowadzony do “stanu adopcyjnego”. Gryzł. Gryzł do krwi. Wtedy patrzyłam na niego i przewidywałam dłuuuuuugoterminowe DT i długie szukanie domu. Prosto z Dino Nemuś trafił do DT do Pani Kariny. Gryzł dalej, ale powoli zaczął rozumieć, że człowiek to czasem fajny jest ;) Nemuś był dziki, Nemuś był zły! Był odważny, pewny siebie, jadł za dwóch. Jadł, bo było, a przecież kiedyś bywały dni, kiedy jedzenia nie było… Smutno mi się robi, kiedy o tym myślę. Co ten zwierzak musiał przeżyć? Ma już około 4 lat. U nas był dopiero od kilku miesięcy… Długo wizualizowałyśmy sobie z Panią Kariną idealny domek dla Nema. Wiedziałyśmy, że dom z dziećmi to zbyt duże ryzyko. Myśląc czego szuka Nemo widziałyśmy perspektywę bardzo długiego i cierpliwego szukania domu. A jednak… Tydzień temu w sobotę rano odczytałam mail od Pani Magdy. “Jeśli jest trudny, to nic, poradzimy sobie” – coś takiego przeczytałam w mailu. Miałam bardzo dobre przeczucia. Świadomy dom to było to, czego szukaliśmy! Ale dzieci… Bałam się, że Nemo będzie je gryzł i skończy się to tragedią…Nemo od tygodnia mieszka w nowym, stałym domku. Ma króliczą żonę, która spowodowała, że jego zachowanie zmieniło się o 180 stopni! Nemo przestał gryźć, a negatywną energię spożytkowuje na wspólne gonitwy po mieszkaniu. Dzieci nie gryzie. Daje się głaskać i kocha swoją rodzinę, a oni jego. Mam łzy w oczach pisząc tę notkę. Do dziś nie wierzę… A jednak… Cuda się zdarzają! Powodzenia Nemusiu! Żadne z nas, którzy mieli z Tobą kontakt, nigdy Cię nie zapomni. Człowiek Cię skrzywdził, a jednak dałeś mu jeszcze szansę. Pani Magdo, bardzo dziękuję za to, że Wasza Rodzina pojawiła się w życiu Nemusia!!!

Ewa K.

Rumcajs z Warszawy

Rumcajs to królik którego nie zdążyłam Wam przedstawić, bo sama nie miałam okazji go poznać ;) To był króliczek wydany w trybie ekspresowym, chociaż status adopcji w toku długo widniał na naszej www. Powodem tego była alergia jednego z domowników. Prawdę mówiąc straciłam nadzieję, ze maluszek zostanie w nowym domku, a tu wielka niespodzianka – walka z alergią zakończyła się sukcesem! Oczywiście Rumcajs musiał dodać pikanterii tej historii i pogryzł łóżko i dywan… Ku mojemu zaskoczeniu adoptująca go Pani i tym razem nie pomyślała o oddaniu go. Powiem szczerze, że jestem z tego domku stałego naprawdę dumna! Co więcej, Pani myśli o żonie dla Rumcajsa, ale o tym mam nadzieję dowiecie się z innej notki :) Dziękuję pani dr Ani Kołodziejskiej-Sawerskiej z Dino Vet za tymczasowe przygarnięcie króliczka, wykastrowanie go i bezpieczne dostarczenie do nowego domu! Rumcajsie, życzę Ci powodzenia i żeby za te wszystkie psoty Mikołaj przyniósł Ci rózgę!!! A najlepiej… pędy brzozy i jabłoni, żebyś to je gryzł, a nie meble! :)

Ewa K.

Franio z Warszawy

Franio to starszy króliczek, który od dawna szukał domu. Jest wyjątkowo spokojny i ugodowy, a jego ulubione czynności to przestawianie pluszowego misia i leżenie pod kocykiem :) Właśnie ten mały szkrab znalazł dom u Pani Agnieszki na Śląsku. Pani Agnieszka ma u siebie starszą samiczkę i postanowiła zapewnić jej męskie towarzystwo :) Czy Franek jest towarzyski, to musiałaby już ocenić jego nowa żona, wiemy natomiast, że Franek od pierwszych chwil u Pani Agnieszki poczuł się jak ryba w wodzie! Był wyluzowany, spokojny i grzeczny. Wszędzie dobrze, ale w domu… Dziękujemy serdecznie Pani Karinie, która otoczyła Frania miłością i opieką dając mu domek tymczasowy. Dziękujemy także Monice, czyli Cynthii, za bezpieczne dostarczenia uszaka do nowego domku. Dziękuję także poprzednim DT Frania – Pani Lucynie i Pani Oldze z Głogowa, a także przemiłej Pani z blabla car, za przewiezienie króliczka z Głogowa do Warszawy. Sami widzicie, jak wiele dobrych serduszek było potrzebnych, aby Franek mógł spokojnie leżeć na dywanie i planować przyszłość ze swoją nową żoną! :) . Powodzenia Maluszku! Nigdy Cię nie zapomnimy! :)

Ewa K.

Emilka z Krakowa

Gdybym chciała podziękować wszystkim którzy pomogli Emilce podczas jej pobytu w fundacji ta notatka nie miałaby końca :) Dlatego jednym DZIĘKUJĘ zwracam się do wszystkich którzy udzielili krótszych lub dłuższych domów tymczasowych, pomagali w licznych transportach i leczeniu królinki. Emilka przeszła długą drogą dosłownie jak i w przenośni zanim znalazła upragniony dom, jednak na taki dom warto było czekać :) Dzięki Pani Faustynie i jej mężowi znalazła nie tylko schronienie i opiekę ale tez prawdziwą rodzinę a nawet narzeczonego :) Emilko dla mnie zawsze byłaś jak z bajki teraz Twoja bajka w końcu się spełniła, bądź szczęśliwa / Ewa D.

Buba z Marek/ k. Warszawy

Buba, króliczek znaleziony przy ruchliwej ulicy, dostał na Święta najpiękniejszy prezent jaki porzucony króliczek może sobie wymarzyć… dostał swój upragniony dom! :] Na dwa dni przed Wigilią Buba pojechał do Pani Magdy, gdzie razem z nią i jej rodziną zaczął przygotowania do Świąt oraz Sylwestra! Buba w nowym domu czuje się świetnie, zaprzyjaźnia się również z psimi towarzyszami – Teklą i Rudim ;) (z Teklą już się ponoć zakróliczył ;) ). Bardzo dziękuję Pani Magdzie za podarowanie Bubie cudownego prezentu w postaci nowego domu, a Pani Dominice za nie pozostanie obojętną na porzuconego Uszaka. Bubiszonie, ciesz się swoim nowym domem i kicaj radośnie w towarzystwie Tekli i Rudiego! /Domi

Taiko i Prażynka z Poznania

Życie Taiko na początku nie było proste. Od urodzenia prawdopodobnie dręczył go ból, wynikający z przerastających zębów. Był rozgoryczony, często nerwowo reagował na próby nawiązania kontaktu. Jego los odmienił się w momencie, w którym pewna rodzina o dobrym sercu przygarnęła go, kiedy poprzedni właściciel zagroził wyrzuceniem uszaka na śmietnik. Udało nam się spotkać i wzięliśmy Taiko na DT do Olgi. Tam dokonało się dużo zmian. Maluch, który gryzł tak bardzo, że opiekunowie musieli zakładać dodatkowe ubrania podczas wchodzenia do zagrody, uspokoił się po kastracji i korekcie ząbków. Z czasem nabrał ochoty na głaskanie i przytulanie, choć pozostawał czujny. Taiko zdobył serce pana Macieja, który przygarnął go pod swój dach i stworzył mu dom razem ze współlokatorem oraz innymi zwierzakami. Przyszedł czas na żonę dla Taiko. Jego wybranką została Prażynka, która została wyciągnięta z Pożaru. Prażynka początkowo mieszkała w schronisku, szybko odebraliśmy ją do DT, żeby odzyskiwała siły w spokoju i domowych warunkach. Brudna od sadzy, zaniedbana, z ropniem na macicy Prażynka odzyskiwała siły, została wykastrowana, nie mogła już wrócić do swojego poprzedniego opiekuna. Po kilku tygodniach Prażynka zamieszkała z Taiko. Dziękujemy Schronisku dla zwierząt w Poznaniu za opiekę medyczną Prażynki i powierzenie nam opieki nad nią. Dziękujmy Oldze za opiekę nad Taiko i Maciejowi za otwarcie serca na naszego małego nerwuska i uroczej baraninki:) Powodzenia maluchy :) / Magda S i Marta.

Funia z Chorzowa

Funia w końcu powędrowała do nowego domku w Niemczech. Będzie miała nowego króliczego kolegę i własną rodzinę. Grudzień okazał się dla niej szczęśliwym miesiącem. / Gosia

Bobek

Bobek, uszak oddany przez dotychczasowych opiekunów z powodów rodzinnych. Długo czekał na swoją szansę ale udało się. Jeszcze w 2015 roku Bobek pojechał do swojej rodziny i do swojej bratniej duszy. Dziękuję Pani Dagmarze za otwarcie serca na tego starszaka ;) Bobusiu bądź grzeczny i dogadaj się z Czesterką bo para będzie z Was nieziemska. / Kasia

Marcysia

Marcysia została oddana pod opiekę fundacji przez byłych właścicieli w lipcu 2015 roku. Zamieszkała w DT u Kamili, która pokazała jej, że życie królika może być bardo fajne, a człowiek jest po to, żeby podawać jedzenie i miziać ;)

Nie było wielu chętnych na jej adopcję, więc postanowiła, że zrobi wszystko żeby zostać w DT na zawsze ;) Marcysia rozkochała w sobie wielkorozmiarowego Pchła. Spotykali się w tajemnicy przez pewien czas, ku zaskoczeniu Kamili Pcheł, który nie do końca tolerował obce króliki Marcysię pokochał od pierwszego spotkania <3 Nie było innego wyjścia jak adoptowanie Marcysi przez Kamilę. Marcysiu i Pchełku rozrabiajcie ile się da, niech się Kamili przy Was nie nudzi :) / Magda S.

Bella

Bella, Bellusia została oddana do sklepu zoologicznego w Lipcu 2015. Co mogę o niej powiedzieć? Kradnie serducha…Pani ze sklepu nie umiała zostawić małej na zapleczu, zabrała ją do domu, szybko powiadomiła Fundacje. Bella trafiła do mnie, troszkę nadwagi, poza tym bala się…ale szybko polubiła człowieka i rękę do głasków.

Kilka tygodni później, Pani Asia i jej rodzina straciła przyjaciela, Żabke. Nie zamknęli się jednak na pomoc naszym podopiecznym, szybko zaoferowali Belli Dom Tymczasowy…tam Bella no cóż znowu skarała ich serduszka;) Zapadła decyzja, Bella wita Nowy Rok w swoim Domu. Tym na zawsze.

Dziękuje Pani Marcelinie za transport Belli, Pani Grażynie za objęcie małej opieką wirtualna, Ewie za pomoc w kontakcie z Panią Asią, i ogromne podziękowania dla Pani Joanny i jej rodziny za kolejna szanse dla bezdomnego stworzenia. Bella, bądź zdrowa i szczęśliwa. Dziękuje wszystkim i każdemu z osobna. / Magda T. & Ewa K.

El President z Warszawy

El President, który razem z mamą i rodzeństwem został odebrany z interwencji, znalazł na święta swój kochający dom. Dziękujemy Państwu za przygarniecie maluszka.Pierwsze przegryzione kable już za nim. Ma swoje ulubione krzesło do odpoczynku, wtedy jest mało widoczny dla opiekunów, bo krzesło wsunięte jest  pod stół. Okazało się, że jest wybredny. Gałązek z jabłonki nie chce gryźć, kora z brzozy też mu nie smakuje, a buraki, jak dostanie plasterek suszonego raz na kilka dni, zjada w ostateczności. Za to bardzo lubi mniszka, brokuły, kalarepę i kapustę pekińska, z suszonych ziół najszybciej wybiera liście pokrzywy.  Jest strasznie ciekawski, jak zobaczy otwartą szafkę to pierwszy w niej jest, nauczył się również wskakiwać na stół z krzesła. Trzeba mieć go ciągle na oku, ogólnie jest bardzo pogodnym królikiem. Wołany przez opiekunów reaguje i od razu  wskakuje im na łóżko, zaczepia, obwąchuje, puka noskiem, czasem liże. Okazuje się że, Pani Marta i jej mąż są zazdrośni nawzajem o nowego pupila, żona bo mąż teraz w pierwszej kolejności jak wstanie karmi El, potem robi śniadanie dla niej. Mąż za to jakby mógł to cały dzień, by z nim bawił w domu, więc marudzi do żony, która siedzi w domu z królisiem. Na zdjęciach El odpoczywający w klatce, choć była otwarta, i jego obecnie ulubiona zabawka, kula smakula w wersji roboczej Pani Marty z rolki po papierze. Taki oto niesamowity domek trafił się El.
Dziękuję wszystkim, którzy uczestniczyli w fundacyjnym życiu królika. / Beata

Pulpet z Poznania

Przeszłości Pulpeta nie znamy. Spacerował sobie po poznańskich Ratajach skąd Straż Miejska zgarnęła go do schroniska. Tego samego dnia, kiedy rozpoczęliśmy poszukiwania nowego domu dla niego zgłosiła się do nas Pani Marysia spod Krakowa, która pokochała go od pierwszej chwili. Pulpecik przeszedł zabieg kastracji, miał troszkę kłopotów z brzuszkiem, Pani Marysia cierpliwe czekała aż nabierze formy i będzie mógł wyruszyć w długą podróż. Udało się :) Dziękuję Kasi, że zabrała ze sobą baranka na tak długiej trasie.

W nowym domu czekała na Pulpeta uszata panienka Elizka, która prawie od razu go zaakceptowała. Pulpet otrzymał nowe imię Maciuś i pokazał swoje prawdziwe baranie oblicze ;) „Terroryzuje” Elizkę i nową rodzinę domagając się miziania, jest wielkim pieszczochem, który sam nie daje NIC w zamian, nie odwzajemnia uczuć Elizki, bo to ona powinna lizać go po oczkach, on nic nie musi ;)  Dosłownie wchodzi domownikom na głowę i robi co chce, ale przecież wolno mu, w końcu już jest u siebie ;) a wszystkie grzechy zostają mu wybaczone, bo przecież jak można się złościć na takie czekoladowe cudo z długimi uszami ;) ? / Magda S

Pralinek

Pralinek to wielkogabarytowy baran, który trafił do Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu w okolicach września 2015 chory na śmiertelną w większości przypadków myksomatozę. Nie wiemy, czy uciekł z hodowli, czy ktoś go wyrzucił, jak wyglądało jego życie przed trafieniem do schroniska – na pewno trafienie tam było dla niego niczym wygranie losu na loterii.

Wygrał z myksomatozą, jego stan zdrowia się unormował, został wykastrowany jednak wiele tygodni poszukiwania nowego domu chociażby tymczasowego nie przynosiły rezultatu. Pralinek źle znosił pobyt w schronisku, był agresywny w stosunku do ludzi, choroba pozostawiła na jego ciele nieodwracalne blizny, co nie ułatwiało poszukiwań. Pralin nie jest małą, słodką, puchatą kuleczką, duży rozmiar, dziury w uszach i trudny na pozór charakter sprawiały, że ludzie odwracali wzrok, współczuli, ale nikt nie chciał go przygarnąć.

W listopadzie 2015r zgłosiła się do nas Joanna z Krakowa, która zainteresowała się jego losem, po wielu rozmowach została podjęta decyzja, że Pralinek pakuje walizki i opuszcza schronisko raz na zawsze <3. Pod koniec grudnia Pralinek rozpoczął swoje nowe życie w Krakowie. Z całego serca dziękujemy Joannie, za to, że otworzyła serce i dom dla Pralinka, który poczuł się w końcu swobodnie i szczęśliwe, przestał być agresywny i stał się dużą przytulanką ;) Pralinku nie mogłeś trafić lepiej <3 życzymy Wam wielu wspaniałych chwili.
Dziękujemy Izie za pomoc przy adopcji i transporcie, podziękowania kierujemy również do pracowników Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Poznaniu za profesjonalną opiekę weterynaryjną, cierpliwość i współpracę na najwyższym poziomie.
Pralinku, kochamy Cię :) / Olga i Magda S

Biszkopt

Biszkopt został oddany w październiku, przez właścicieli, do jednego z poznańskich sklepów zoologicznych ponieważ przestał dogadywać się ze świnką morską. Dom tymczasowy zapewniła maluszkowi Agnieszka z rodziną. Biało-biszkoptowy samczyk, niezwykle miziasty i towarzyski, szybko zdobył serca wszystkich domowników a wkrótce także pani Joanny z Wrocławia, do której pokicał w grudniu.

Dziękuję Agnieszce i Oliwii za okazaną miłość i opiekę tymczasową nad Biszkopcikiem, Marcie za pomoc w adopcji, Monice za bezpieczne przewiezienie królika z Poznania do Wrocławia no i oczywiście Joannie za otwarcie serca i adopcję biszkoptowego chłopca. Bądź szczęśliwy w nowym domu! :) /Olga

Możliwość komentowania jest wyłączona.